Dziś mija tydzień odkąd wyjechała Margo, pełne 7 dni. Gdybym wiedział chociaż gdzie mieszka to bym pojechał z nią porozmawiać, a tak? Co Ja mogę zrobić jak nawet numer telefonu zmieniła?
-Stary idziesz dzisiaj pograć na konsoli do Karima??- zapytał Pepe
-O której ?
-Zaraz po treningu
-Serio?
-Nie na niby...-.-
-Muszę odwieźć Irinę na lotnisko, mogę się spóźnić?
-Dobra, ale grasz z Sergio
-A to się zastanowię czy przyjdę
-Dobra jak przyjdziesz to zagramy w kamień, papier, nożyce. Pasi?
-W 100%
-To idziemy ćwiczyć, bo Carlo dziwnie się na nas patrzy
-Wszyscy się dziwnie patrzą na Ciebie, ściągnął byś ten beret, a nie greka udajesz - zaśmiałem się z kumpla
-Wal się, ścięliście mi połowę włosów i wyglądam jak udup
-Pepe Ty w tych włosach wyglądałeś jak udup, my ci tylko pomogliśmy się tego pozbyć. Weź zgól się znów na łyso i będziesz znowu człowiekiem
-Wpierdolę ci kiedyś Ronaldo. Wiesz ile Ja te włosy zapuszczałem??
-Nie wiem i nie chcę wiedzieć. Chodź, bo zaraz nam się oberwie i będziemy musieli zostać po treningu.
-Ja mam fryzjera, Ja nie mogę zostać! - zaczął się drzeć Kepler i biegać wokół boiska
-Ja z nimi oszaleje- powiedziałem podpierając się ręką biodra
-Ja z Wami też
-powiedział trener zza moich pleców czym mnie bardzo wystraszył, bo aż podskoczyłem- Nie bój się to tylko Ja hehe'
-Ale zabawne-powiedziałem dołączając do przyjaciół, którzy taranowali bramkę Ikera
Po treningu tak jak obiecałem odwiozłem żonę na lotnisko, gdyż leci na jakiś pokaz, a potem pojechałem do Karima na konsolę
-Cześć chłopaki!-krzyknąłem ściągając buty przy wejściu, wszedłem sam, bo pewnie i tak by mi nie otworzyli bo są zajęci grą.
-W salonie!-krzyknął właściciel domu
-W co gramy?-zapytałem wchodząc do pokoju
-Fifa 15 -odpowiedział Sergio, byli jeszcze Marcelo, Isco, Iker, Fabio, Toni, James i Jese
-Jest nas 10 czyli robimy dwie drużyny po 5 osób- obwieścił Pepe, który jak się teraz zorientowałem był całkiem łysy
-Pepuś Ty się opitoliłeś!-krzyknąłem radośnie
-Ameryki żeś nie odkrył, byłem zmuszony, bo jak mi włosy wyrównała to wyglądałem jak pedał
-GRAMY!- krzyknął Marcelo
-A Ty coś taki niecierpliwy?-zapytałem
-Żona mu nie dała i musi się na kimś wyżyć !-powiedział Sergio
-Jebnę ci Ramos!-odgryzł się Brazylijczyk
-Kto wybiera drużyny ?
-JA!-wrzasnął Karim
-No to Ja i Ty-powiedziałem i zaczęliśmy walkę na kamień papier nożyce- Kto wygrywa ten zaczyna wybierać-powiedziałem i przystąpiłem do działania
W mojej drużynie znaleźli się: Pepe, Marcelo, James, Isco, a reszta należała do Karima
Graliśmy tak do wieczora, kiedy to już nie mieliśmy sił i ochoty. Trochę piw wypiliśmy, Ja tylko szklankę whisky, ale kiedy Pepe zaczął paplać o moim życiu to zaświeciła mi sie czerwona lampka. Bałem się, ze zaraz wygada się o Margo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz