niedziela, 28 grudnia 2014

Powrót do domu

Rano zostawiłam Crisa i malutką i pojechałam do sklepu, w końcu dziś na obiad ma przyjść Marcelo z żoną i nie wypada kolejny raz przekładać spotkania, w końcu to moja przyjaciółka i jej szalony mąż.  Chodziłam tak po sklepach w poszukiwaniu składników i zadziwiało mnie, że nikt nawet się za mną nie ogląda. Czyżby zapomnieli kim jestem? A może kariera w Stanach nie dochodzi na takie zadupie jak Madryt?
Dom Margo
-Nie płacz skarbeczku. Gdzie jest mama?- wziąłem córkę na ręce i od razu przytuliłem, malutka zaczęła się uspokajać, a ja czułem się wspaniale. W rękach trzymam mój największy skarb. Największe i najwspanialsze osiągnięcie. -Zadzwonimy do mamusi, bo jej nigdzie nie ma-pocałowałem córkę w czółko i położyłem do kołyski
-Tak słucham
-Gdzie Ty jesteś ?
-W sklepie, zakupy robię. Mała spała Ty też więc myślałam, że się wyrobię 
-No właśnie się przebudziła
-Weź ją nakarm. Butelka jest w kuchni w podgrzewaczu, a ja będę za jakieś 20 minut
-No dobra- poszedłem do kuchni i wziąłem butelkę do ręki, i wróciłem do salonu gdzie znów zaczynała płakać malutka- No to wielki test dla taty- wziąłem małą i usiadłem na kanapie- To nie może być takie trudne co nie córeczko :) - pierwszy raz zostałem sam na sam z dzieckiem i w dodatku mam ją nakarmić
Po kilku minutach mała zasnęła ale pamiętałem o tym, że musi się jej odbić. Ułożyłem malutką sobie na ramieniu i wstałem poszedłem do okna gładząc plecki malutkiej, jest taka słodka i kochana. Kiedy jej się odbiło dumny z siebie położyłem ją w kołysce. 
DIN DON
-Już idę- powiedziałem i poszedłem otworzyć z myślą, że to Margo jakie było moje zdziwienie kiedy za drzwiami zastałem Marcelo
-Cristiano?
-Marcelo?
-Co Ty tutaj robisz?
-Pilnuję małej bo Margo pojechała do sklepu, a Ty ?
-A ja chciałem sprawdzić czy wszystko w porządku, dzwonił Tomas i podobno nie umie się do niej dodzwonić 
-No zaraz powinna być, napijesz się czegoś ?
-Nie dzięki, ale dlaczego Margo zadzwoniła do Ciebie a nie mnie? Przecież Wy się prawie nie znacie
-Znamy się lepiej niż myślisz
-Sugerujesz coś?- Marcelo stał się poważny i jakby lekko zdenerwowany 
-Nic, przecież mieliśmy kilka sesji, wywiadów zdążyliśmy się trochę poznać. Przecież małej się nic nie stanie przy mnie, Marcelo daj spokój przecież mnie znasz
-No właśnie znam cię i tego się boję 
-Co masz na myśli ?
-Cris nie oszukujmy się, zawsze miałeś najpiękniejsze kobiety, a Margo niewątpliwie jest jedną z nich. Nie niszcz jej życia bo nawet jeśli uda ci się ją zaliczyć to ona nie odejdzie od męża, a on nawet nie pozwoli jej na to.- kiedy Marcelo to powiedział pomyślałem, że On chyba ma rację, no bo który facet pozwoliłby odejść takiej kobiecie? No żaden 
-Marcelo przypilnujesz malutkiej ? Ja muszę się już zbierać, a Margo widać trochę zaszło na tych zakupach 
-Nie ma sprawy, w końcu to moja chrześnica :)
-Cześć
-Na razie Cris
Kiedy wyszedłem z domu na podjazd właśnie wjechała  Margo
-Oo wyszedłeś mi pomóc? Jaki Ty kochany 
-W domu z małą jest Marcelo Ja już spadam cześć
Wsiadłem w samochód i ominąłem samochód Marcelo i Margo, co prawda trochę trawnik uszkodziłem, ale nie miało to dla mnie najmniejszego znaczenia. Muszę odpocząć, przemyśleć sobie wszystko bo zwariuje, o ile już nie zwariowałem 
-Cristiano!- słyszałem tylko krzyk Margo 
-Marcelo coś Ty mu zrobił??!-weszłam do domu wściekła jak osa
-Ja? Komu? Co? O co ci chodzi?
-O Cristiano! Dlaczego wyszedł stąd wściekły i nie chciał ze mną rozmawiać?
-A skąd ja mogę wiedzieć?
-Gadaj, albo stąd nie wyjdziesz!
-Przestań się drzeć dziecko obudziłaś
-Do kuchni już- wysyczałam po czym zbliżyłam się do kołyski i chwilkę bujałam malutką aż ponownie zasnęła
-O co ci babo chodzi?
-O czym gadaliście! Mów wszystko jak na spowiedzi 
-Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus mam na imię Marcelo jestem piłkarzem spowiadam się z ..
-Marcelo! pierdole ci zaraz! Coś gadał Crisowi
-No nie pamiętam, coś tam było że ma cie nie podrywać-piłkarz się zastanawiał- Że ma ci dać spokój bo masz męża i się kochacie no i tyle 
-Możesz się nie wtrącać w moje życie ? Dziękuję 
-Coś źle powiedziałem ? Przecież jesteście szczęśliwi 
-A o tym czy jestem szczęśliwa czy nie zadecyduje sama i jeśli będzie taka potrzeba to poinformuje o tym sama, okej?
-No dobra, w takim razie ja uciekam 
-Oo nie tak szybko kolego, wygoniłeś mi Crisa to teraz będziesz mi pomagał
-Że niby w czym?
-Pomożesz mi ugotować obiad, na początku pokroisz cebulę i obierzesz ziemniaki, a Ja pójdę się przebrać 
Po chwili przyszłam do kuchni i zastałam tam Marcelo z toną ręcznika papierowego 
-Yyyy Marcelo wszystko okej
-Nie -powiedział zapłakany piłkarz
-Czemu ryczysz jak baba?
-Bo kroiłem tą durną cebulę!
-A to Ja kazałam ci Ronaldo wyganiać? 
- Zaraz tu będzie 
-Zadzwoniłeś po niego?!
-No, przecież ktoś to musi pokroić 
Popatrzyłam na blat i załamałam się, piłkarz tylko obrał cebulę a o krojeniu to nawet nie ma co mówić 
-Ja cię zabiję kiedyś 
Po piętnastu minutach do mojej kuchni wleciał przestraszony piłkarz. Marcelo nawymyślał mu aby ten jak najszybciej przyjechał. Na szczęście napastnik był wyrozumiały i pomógł mi w obiedzie a jego kolega dostał kilka razy po rękach od napastnika. Godzinę później przyjechała Claris na moją prośbę i razem zjedliśmy obiad
________________________
Odcinek wymuszony :/ Brak weny. Nie wiem kiedy pojawi się coś nowego ale na pewno do końca tygodnia coś nabazgram  


wtorek, 9 grudnia 2014

Iskierka nadziei

Kiedy Pepe poszedł do domu zaczęłam rozmyślać nad moim i Crisa życiu. Rozwodzi się z żoną. Tylko czy aby na pewno do tego rozwodu dojdzie? Przecież wielokrotni mi powtarzał, że co by się nie stało, On nie zostawi Iriny, że kocha ją, a romans ze mną to tylko odskocznia od problemów i od życia wielkiej gwiazdy. Teraz chyba wszystko się zmieniło, dla Aimer chce zostawić żonę. No właśnie dla Aimer, a nie dla mnie. Nie powiedział mi nigdy, że mnie kocha i chce ze mną być, tylko, że chce się ze mną kochać. Zniszczyłam niewątpliwie życie kilku osobą. Jeśli Cris wyjawi prawdę światu teraz stracę męża, On żonę, ale Aimer będzie szczęśliwa, bo będzie miała prawdziwego ojca u boku, chyba. Przecież nie mam zamiaru wiązać się z Crisem więc będzie poszkodowana, bo ojca będzie widzieć tylko w weekendy, albo i jeszcze rzadziej, albo do czasu kiedy Crisowi znudzi się zabawa w dom. Natomiast jeśli Cris odpuści Aimer wychowa się w kochającej rodzinie, przecież Tomas ją kocha najmocniej na świecie. Tylko co wtedy z Cristiano ?? Przecież mu zależy na małej, Kepler dziś mi to wyjaśnił w bardzo delikatny sposób. Nazywając mnie kretynką, że nie chce dać mu szansy. Tylko jakiej do cholery szansy? Ja jestem mężatką. Kocham Tomasa i nie chcę aby odchodził ode mnie i malutkiej. Drrr Drrr Drrr
-Kto znowu do  mnie dzwoni? Ani chwili prywatności. _ Tak słucham?
-Dzień dobry czy rozmawiam z Panią Margo Miko?
-Tak przy telefonie
-Ja dzwonię z siedziby firmy BBC, Chciałem zapytać czy jest Pani w stanie zacząć pracę nad filmem od przyszłego miesiąca? Wiem, że niedawno Pani urodziła, ale film i tak ma już duże opóźnienie i dłużej czekać już nie możemy 
-Tak, jestem nawet wcześniej zacząć 
-Wcześniej to znaczy kiedy?
-W przyszłym tygodniu będę już do dyspozycji 
-W takim razie w ten weekend jeszcze ktoś się z Panią skontaktuję i poda wszystkie szczegóły 
-Dobrze, będę czekać 
-W takim razie do usłyszenia 
-Do usłyszenia
-Cholera zapomniałam na śmierć o tym filmie -,- Pitt będzie nie zadowolony jak zobaczy z kim ma grać u boku 
Wzięłam szybki prysznic, wykąpałam małą i poszłam do łóżka. Kiedy nakryłam się kołdrą wspomnienia znów wróciły. Ciągle mam w głowie obraz Ronaldo, który śpi tutaj, a potem idzie wziąć prysznic po czym schodzi na obiad. Czy tak może jeszcze kiedyś być....? z tym pytaniem zasnęłam.
Obudziłam się o 6 i z małą na rękach poszłam jej zrobić mleko.
Pół godziny później malutka zasypiała w kołysce, a ja szłam otworzyć drzwi.
-Cris? Co Ty tutaj robisz?
-Mogę wejść? Musimy pogadać 
-Jasne wchodź- Cristiano wyglądał okropnie, widać, że wczoraj popił- Napijesz się czegoś?
-Wody-powiedział po czym nachylił się nad malutką i głaskał ją po główce. Aimer przez chwilę mu się przypatrywała, aby po chwili odpłynąć w krainę snu.- Słodka jest
-No i strasznie grzeczna jak na tak malutkie dziecko. Myślałam, że będzie budzić się w nocy, a przesypia całą noc
-Po tatusiu. Ja też dawałem się rodzicom wyspać- nie wiedziałam co powiedzieć. Czy obrócić to w żart czy jak. chociaż trzeba przyznać Aimer jest strasznie do niego podobna. Los zrobił mi psikusa bo prosiłam aby była podobna do mnie, a tym czasem zarówno z wyglądu jak i z charakteru przypomina ojca nie wspominając o grupie krwi. Na szczęście Tomas też taką ma wiec jeszcze nic się nie wydało 
-Chciałeś pogadać, o co chodzi?
-Naprawdę się nie domyślasz? 
-Pewnie się domyślam, ale łudzę się, że moje przeczucia są pomyłką 
-Zapewne nie są. Jeśli tak bardzo kochasz swojego męża nie będę wam stawał na drodze - czy On właśnie powiedział, że nie będzie stawał na mojej i Tomasa drodze ?? 
-Co to oznacza? Nie będziesz robił problemów ?
-Nie, nie nadaje się na ojca. Nie chce niszczyć życia małej, za bardzo ją kocham
-Co Ty bredzisz? O czym Ty mówisz ?
-Aimer ma kochającą mamę i Tomasa, który jest jej ojcem. Ja zostanę przy tym co mi naprawdę wychodzi. Może Irina mi wybaczy, może nie. Moje życie od dawna jest bez sensu i wiem, że nie zmienię tego w ciągu kilku dni, a nie mam siły aby walczyć o swoje szczęście latami niszcząc życie innym. Nie chce widzieć jak kobieta którą kocham cierpi rozumiesz? Nie pozwolę aby nasz romans wyszedł na jaw i zniszczył Twoje małżeństwo
-A może Ja chcę aby ktoś zniszczył moje małżeństwo! Może chce aby ojciec mojego dziecka brał czynny udział w jego wychowaniu! Nie pomyślałeś o tym?! Czy spytałeś się mnie co ja do cholery sądzę o tej całej sytuacji?! - zaczęłam drzeć się jak wariatka. Jednak uczucie jakim darzę Crisa jest zbyt mocne aby ciągle je tłumić w sobie. Z płaczem wybiegłam do sypialni, a Cristiano chyba zaczął uspokajać małą, która się obudziła jak zaczęłam krzyczeć.
Po chwili do na łóżko walnął się Cris i mnie przytulił 
-Przepraszam- pocałował mnie w głowę, po czy mocno wtulił w ramiona
-Cris ja marzyłam całą ciążę abyś przyjechał i powiedział, że będziesz o nas walczył, że rozstaniesz się z Iriną, a kiedy tak się nie stało postawiłam wszystko na jedną kartę i postanowiłam, że zostanę z Tomasem. 
-Dlaczego mi tego wcześniej nie powiedziałaś ?
-Bo ciągle powtarzałeś, że dla Iriny zrobisz wszystko i nigdy się z nią nie rozstaniesz
-Kocham was wariatko i chce być z wami
-Powtórz to
-Chce być z wami
-Nie to 
-To że jesteś wariatką?
-Cristiano!
-Nie denerwuj się. Kocham cię i chcę być z Tobą 
-Ja Ciebie też kocham 
-Jednak moja strategia była trafna 
-O czym Ty mówisz? -zdziwiłam się co on znów bredzi. Zaraz pomyślę, że coś ćpał 
-Naprawdę uwierzyłaś, że pozwoliłbym Ci i malutkiej wszystko zataić? Że tak sam z siebie odsunął bym się od was?
-Zrobiłeś to podstępnie? Ty żmijo jedna- zaczęłam uderzać Crisa poduszkami, lecz ten chwycił mnie za nadgarstki i przygwoździł do materaca
-Tęskniłem za tobą- Cris zaczął mnie całować i zwolnił moje ręce z uścisku, momentalnie powędrowały na głowę piłkarza. Tak bardzo mi go brakowało.
_________________________
To nie koniec. Wkrótce wszystko się po raz kolejny pokomplikuje i Margo wróci do Ameryki, a Cris zostanie w Hiszpanii. Tylko nie wiem jeszcze z kim w końcu będzie czy z Tomasem czy z Cristiano, a może pojawi się ktoś 3????

niedziela, 30 listopada 2014

Wpadka

Byłam już centralnie obok sklepu kiedy podjechało czarne porsche. Z początku nic nie podejrzewałam, bo szyby były lekko przyciemnione, lecz kiedy kierowca otworzył drzwi od razu obróciłam się i chciałam aby mnie nie rozpoznał
-Stój! Margo stój!
-Szlak by go wziął
-Dlaczego przede mną uciekasz?
-Bo nie chcę cię widzieć! 
-Musimy porozmawiać 
-Nie mamy o czym.
-Chcesz rozmawiać w sądzie? Nie odpuszczę, nie teraz
-Cristiano daj spokój, Ja nie mam bladego pojęcia o czym Ty do mnie mówisz
-Chyba nasza córeczka się obudziła. Cześć maluszku - Cristiano pochylił się do malutkiej i poprawił jej czapeczkę, przejechał palcem po buźce naszej córeczki a ta zaczęła się śmieć.
-Czego Ty chcesz?
-Chce widywać się z Aimer 
-Nie mogę się na to zgodzić 
-Będziesz musiała. Rozwodzę się z Iriną dla was. Buduję dom i zrobię wszystko abyś pozwoliła mi na widywanie się z małą 
-Cristiano nie niszcz mi życia. Ja z Tomasem jestem teraz naprawdę szczęśliwa
-Ale moim kosztem. Przykro mi Margo, ale jak się nie dogadamy to będę zmuszony złożyć sprawę w sądzie. Kocham was i chcę być częścią waszego życia. Wiem, że Ty też kochasz mnie- Cristiano przybliżył się do mnie i objął w pasie- Wiem, że mnie kochasz, a najważniejszy dowód naszej miłości leży tutaj w wózku 
-Cristiano, ale Ona ma ojca. Tomas ją kocha i to jego nazwisko nosi 
-Nie obchodzi mnie to. Za kilka tygodni będzie to Aimer dos Santos Aveiro czy chcesz czy nie
-Co Ja ci zrobiłam, że chcesz mi zniszczyć życie?
-To Ty zniszczyłaś mi życie ukrywając prawdę, rozkochałaś mnie i zostawiłaś, a Ja siedziałem tygodniami i wariowałem 
-Cris, ale jeśli Tom się wszystkiego dowie zostawi mnie, a Ja....... ja go kocham- Cristiano odsunął się popatrzył ostatni raz na malutką i bez słowa odszedł do samochodu by po chwili odjechać z piskiem opon. 
Nie wiedziałam co teraz będzie. Czy Cristiano spełni swoje groźby? Czy odpuści ? Wróciłam do domu bez zakupów i zadzwoniłam do Marcelo, aby się nie gniewał, ale dziś nie ma mnie w domu i aby przyszli jutro. Usiadłam na kanapie i wpatrywałam się w ścianę gdzie kiedyś wisiał telewizor, po czym przejechałam wzrokiem na jadalnię gdzie kiedyś razem z Crisem jadłam obiad i tłumaczyłam mu że sama zrobiłam sałatkę, a nie kupiłam. Był wtedy bardzo zdziwiony. Wstałam i podeszłam do kołyski, w której bawiła się malutka.
-Co słoneczko? Dziś poznałaś swojego tatusia. Chyba bardzo cię kocha, że tak się stara dla Ciebie, bo dla mnie nie chciał się rozwieść z Iriną, a dla ciebie bez zastanowienia robi wszystko. Byłby cudownym ojcem, ale Ty już masz tatusia. - Pogłaskałam malutką i zaczęłam płakać, że oszukuję wszystkich wokół. Nagle zadzwonił dzwonek 
-O nie to pewnie Marcelo -,-  Trudno nie otwieram
-Margo otwieraj wiem, że jesteś! Mam film, chipsy i wino oraz wiem co cię gnębi 
Poszłam zobaczyć o kogo chodzi, bo głos Marcelo to to nie był na 100%. Otworzyłam drzwi i któż by inny 
-Co Ty tutaj robisz?
-Przyszedłem Cię pocieszyć
-Niby po czym?
-Był u mnie Cris i wszystko wiem 
-Papla zasrana 
-Nie, mówił mi tylko o dzisiejszym spotkaniu, a o tym, że On jest oj...- zamknęłam mu buzię ręką i wpuściłam do środka 
-Czy On umie trzymać język za zębami? 
-Mam komputer, film i wino tylko o kieliszkach zapomniałem 
-Mam jeszcze jakieś 
-No i widzisz jak pięknie
Przyniosłam kieliszki, a Kepler włączył komputer i załadował film 
-Co cię do mnie sprowadza?
-Przyszedłem cię udobruchać 
-No to życzę powodzenia, przekaż koledze, że nie ma czego u mnie szukać 
-A mi o to nie chodzi, chociaż nie czekaj, w sumie to dzięki niemu tu jestem 
-Ale mnie zaskoczyłeś 
-Wisisz mi nowy telewizor, kino domowe, dwa obrazki  z czego jeden jest malowany na zamówienie więc nie wiem czy uda ci się dostać taki sam, po za tym porysował mi drzwi i urwał klamkę do drzwi w kiblu, czekaj co on mi jeszcze zniszczył ?
-Pepe o czym ty gadasz? A raczej o kim ?
-Jak to o kim? O ojcu małej. Przyszedł do mnie naprany w trzy dupy i zaczął rozwalać wszystko co popadnie jedyne co uratowałem to moją lampkę przy telewizorze i uwierz mi, że jakbyś zobaczyła mnie w akcji jak rzucałem się na podłogę w celu ratowania mojego majątku to dostałbym nagrodę 
-Tak, od razu złotą piłkę 
-No nie ważne, ważne, że przez ciebie Ja muszę kupić nowy sprzęt i wymienić drzwi w domu 
-Tak przeze mnie bo to Ja ci to zniszczyłam 
-Nie Ty tylko Cristiano dzięki Tobie. On się stara jak cholera. Zostawił żonę aby tylko mieć kontakt z małą i Tobą a ty spławiasz go na drzewo 
-Moje dziecko ma ojca i na tym temat się urywa
-No przecież ktoś musiał zrobić ci młodą to logiczne przecież-,- taki głupi kochana nie jestem 
-Pepe wypieprzę cię zaraz
-A proszę bardzo. Jak mnie podniesiesz i dasz radę wynieść to luzik. Postoję przy oknie tylko obróć wtedy monitor okej?
-Ty sobie żartujesz, a Ja mówię poważnie !
-Kotku uspokój się, porozmawiaj z Crisem i wtedy daj mu konkretną odpowiedź, a nie teraz na pochopnie wszystko oceniasz
-Jak Ja cię zaraz ocenię to cię braknie 
-A pod jakim kątem będziesz mnie oceniać? Bo wiesz nie wiedziałem, że będzie tak grubo i się nie ogoliłem, ale chyba nie będzie Ci to przeszkadzać    
-Ty jesteś popierdolony 
-A jednak to prawda, że wystarczy wino, romantyczny film i każda laska jest twoja. A ja zawsze wyrywałem na fajny samochód 
-Wypad zboczeńcu z mojego domu!
-Dobra luzik, przecież żartuję. Cristiano by mi zrujnował resztę domu jakby się dowiedział co Ty mi proponujesz, a ja na to idę 
-PEPE!
-Dobra oglądaj film bo się już zaczyna ! Co za baba, jak Cris może tak na ciebie lecieć? 

sobota, 29 listopada 2014

To koniec

-Kochanie co się stało? Jesteś jakaś smutna
-Źle się czuję. Zostaniesz z małą, a Ja się na chwilę położę?-zapytałam męża, bo czułam, że za chwilę zemdleję 
-Jasne, chodź zaniosę cię do łóżka 
-Nie, sama dojdę, dziękuję - pogłaskałam męża po głowie i poszłam się położyć 
Kiedy przykryłam się kołdrą zastanawiałam się co będzie teraz, teraz kiedy Cristiano zna prawdę. Jakieś pół godziny temu zadzwonił do mnie i powiedział, że zna całą prawdę, z początku nie domyśliłam się o co chodzi, lecz kiedy powiedział, że będzie walczył o mnie i o naszą córeczkę domyśliłam się o czym mówi. Jakbym usłyszała te słowa przed narodzinami malutkiej zrobiłabym wszystko aby z nim być, lecz teraz kiedy między mną , a Tomasem wszystko się ułożyło nie chcę tego psuć. Muszę zobaczyć się z Crisem i poważnie porozmawiać. Przecież nie może mi niszczyć rodziny dlatego, że On tak chce. Ja też chciałam aby rozstał się z żoną to mi powiedział, że nie jest w stanie więc Ja teraz nie jestem w stanie oddać mu dziecka, przecież to chore! Ja nie zostawię mojej malutkiej Aimer pod opiekę tej ruskiej dziwce. Jak chce mieć dziecko to niech sobie zrobi wraz z żoną. Ona zapewne się ucieszyła z tej informacji, bo nie będzie musiała rodzić, a jej mąż w końcu da jej spokój. Po moim trupie ci ludzie zobaczą moje dziecko. To były moje ostatnie myśli, bo zasnęłam.Kiedy obudziłam się po południu postanowiłam porozmawiać z Tomasem 
-Kochanie mam takie pytanie
-O wstałaś już, jak lepiej się czujesz?
-Tak, świetnie. Czy mogłabym jechać na kilka dni do Madrytu? Chciałabym się zobaczyć z Marcelo i jego żoną, dogadać wszystko w kwestii chrzcin i dostałam propozycję bycia twarzą nowych perfum 
-Jak chcesz to oczywiście, a malutką weźmiesz ze sobą co nie?
-No właśnie wolałabym aby została z Tobą
-Kurdę, wiesz, że bardzo bym chciał ale nie dam rady. Jakbyście razem pojechały to Ja bym na tydzień wyleciał do Rosji w interesach 
-No mi właśnie zależałoby aby mała jeszcze nie podróżowała samolotami, nie wiem jak zniesie podróż i jak za klimatyzuje się w Hiszpanii 
-Pójdziemy jutro do lekarza i skonsultujemy to z nim. I tak musimy iść, bo zbliżają się wakacje i fajnie byłoby gdzieś polecieć razem, tak rodzinnie 
-No dobra- nie było mi to za bardzo na rękę, bo Cristiano może wpaść do Marcelo i wtedy nie wiem co zrobić. Przecież On już pewnie połowie Madrytu ogłosił, że jest ojcem. 
Kilka dni później stałam na lotnisku z milionami walizek, wózkiem, fotelikiem i innymi pierdołami 
-Od razy jak wylądujecie daj mi znać-powiedział Tomas i pocałował malutką w czółko 
-Dobrze. Ty również jak będziesz wsiadał na pokład daj znać 
-Nie ma sprawy, a właśnie kupiłem ci kilka gazet aby ci się nie nudziło w czasie lotu 
-Oj jak mała da popis to wcale nudzić mi się nie będzie 
-A przestań, kochanie być grzeczna dla mamusi - Tomas się uśmiechnął a malutka zaczęła wymachiwać rączkami, mój mąż wstał i pomógł mi z walizkami dostać się na odprawę. Godzinę później siedziałam wygodnie w fotelu, malutka zasnęła więc wyciągnęłam słuchawki i puściłam muzykę. Potem wyszperałam te gazety co kupił mi Tom i zamarłam kiedy w połowie czasopisma przeczytałam NEWSA 
"      Cristiano Ronaldo! 
Portugalski piłkarz kilka dni temu  pochwalił się w jednym z wywiadów, że jakiś czas temu został ojcem. Jednak do dnia dzisiejszego nie poinformował o szczegółach narodzin, lecz po kolejnym kroku jakim wykonał zawodnik realu madrid z łatwością można się domyślić, że nie planował tego dziecka z żoną i nie wynajęli do tego żadnej kobiety, gdyż piłkarz złożył wniosek o rozwód! Informacje potwierdził manager Cristiano. Powiedział również, że do wyjaśnienia całej sytuacji nie będzie tego komentować. Czyżby Ronaldo miał dość życia gwiazdy i postanowił stworzyć rodzinę z dala od świata medialnego? A może matką dziecka jest inna super gwiazda i nie chce robić puki co zamieszania ? Cały świat żyje informacją o narodzinach gwiazdy. Czekamy o jakiekolwiek informacje."
-Cholera jasne-krzyknęłam tak, że aż malutka otworzyła na chwilkę oczka, a jakaś babcia dziwnie się na mnie popatrzyła 
-Wszystko w porządku ?
-Tak, przepraszam.
Resztę lotu byłam zajęta malutką, która ciągle marudziła. 
Kiedy wysiadłam z samolotu od razu zauważyłam mojego przygłupa z loczkami na głowie. Jak mu zaczęłam machać to aż uszami klackał i biegł tak szybko jakby chciał uratować świat 
-Moje perełki!
-Uspokój się debilu jesteś w miejscu publicznym 
-Cześć, jestem wujek Marcelo, cześć kochana- Marcelo przywitał się ze mną i moją córeczką i pomógł mi z walizkami 
-Dzięki Marcelo za pomoc, bo sama nie dałabym rady 
-Nie  ma problemu, OoO
-Co jest 
-Idzie Irina z Crisem
-Irina? A Oni się nie rozstali?
-No właśnie tak i Cris kazał jej się wynieść z domu. Widzisz, że pomaga jej z walizkami
-Prawdziwy gentlemen nie ma co 
-Ma szacunek do kobiet czego chcesz? Ja też bym pomógł byłej żonie w potrzebie tym bardziej, że Ona tu nikogo nie ma 
-Możemy wyjść jakimś bocznym wyjściem? Nie chce aby Cris wiedział, że przyleciałam tutaj 
-Dlaczego? 
-Bo mam dość typa
-A Ty go aż tak dobrze znasz czy co, że tak oceniasz?
-Miałam z nim kilka sesji 
-Oo to naprawdę sporo czasu aby ocenić człowieka. On jest chyba jedynym człowiekiem na świecie, który jak kocha to całym sercem, nie patrzy na innych, nie szpanuje kasą tylko pomaga innym, nie traktuje nikogo z góry, a teraz to już w ogóle zachował się po mistrzowsku 
-O czym Ty mówisz?
-Nie wiem czy wiesz, ale Cris został ojcem i On najpierw chce ułożyć wszystko z Iriną, a potem dopiero wrócić do tej kobiety, nie wiele o niej wiem tylko tyle, że też ma męża, ale Cris powiedział, że będzie o nią walczyć, bo kocha ją już od dawna 
-Ciekawe czy mu się uda 
-Jasne, że tak. Przecież mają razem dziecko więc ona też go musi kochać 
-A co jeśli kocha męża, a dziecko z nim to była wpadka?
-Jakby go kochała to nie spotykałaby się tak długo z Crisem. Wszystko w porządku?
-Tak, zawieziesz mnie do domu?
-Jasne, sypialnie Ci zaraz przygotuję to będziesz mogła się położyć 
-Ale Ja chcę abyś zawiózł mnie do mojego domu 
-a to wyście go nie sprzedali?
-Nie, wynajęliśmy go ale od trzech tygodni stoi pusty 
-O popatrz, ale chcesz tak sama mieszkać?
-Jak sama? Aimer ze mną zamieszka przecież. Muszę trochę odpocząć, jutro możesz z żoną wpaść na obiad zrobię coś dobrego 
-Nie mów, że umiesz gotować :D
-Nauczyłam się, w końcu co to za matka, która nie potrafi gotować?
-Nie wiem, no to jesteśmy na miejscu.
Marcelo pomógł mi z bagażami i się grzecznie pożegnał, a Ja wzięłam zimny prysznic i pojechałam do sklepu wózkiem na małe zakupy  

niedziela, 23 listopada 2014

Rozwód

-To wyobraź sobie kochany mężu jest wezwanie do sądu 
-O popatrz, a w jakiej sprawie?
-Nie rób z siebie idioty większego niż jesteś!
-Dobra, no i co w związku z tym?
-Ty jesteś popierdolony! Chcesz się ze mną rozwieść i nic nie mówisz mi o tym, tylko dostaję pozew rozwodowy podczas spotkania z przyjaciółkami !
-Oo popatrz przyjaciółeczki były u nas, jak fajnie 
-Cristiano Ty jesteś chory czy jak? Przecież nasze małżeństwo jest idealne co Ty wyprawiasz? To jest jakiś żar czy jak? To nie jest zabawne
-To nie jest żaden żart. Mam po prostu dość zabawy w kochającego męża
-Słucham? Ja chyba śnię 
-To co słyszałaś! Mam dość znoszenia Twoich zachcianek czy też problemów wyssanych z palca. Kiedyś cię kochałem ale to się najwidoczniej wypaliło 
-Cris o czym Ty mówisz. Kochanie przecież całkiem niedawno planowaliśmy powiększenie rodziny pamiętasz?
-A pamiętasz, że chciałaś kupić te dziecko?
-Jestem modelką, ciąża zmusiłaby mnie do pożegnania się z modelingiem na zawsze 
-Tragedia na prawdę, przecież na to nie możesz sobie pozwolić, bo starcza ci pieniędzy z ledwością do 10
-Cris uspokójmy się i porozmawiajmy na spokojnie, to jeszcze wszystko da się odwołać 
-Ale Ja nic nie będę odwoływał
-13 Października masz stawić się na rozprawie i nie obchodzi mnie z czyjej winy będzie ten rozwód, może i być z mojej ale chce się od Ciebie uwolnić 
-Cris dam ci czas ochłoń, przemyśl wszystko co mi teraz powiedziałeś na spokojnie a sam dojdziesz do wniosku, że to są brednie.
-Nie kochana to nie są brednie, dom już jest wystawiony na sprzedaż więc radzę ci się pośpieszyć z pakowaniem 
-Jak to na sprzedaż? Czyś Ty oszalał?
-Irina ja od jutra muszę walczyć o moją rodzinę. O kobiety które kocham 
-No w końcu, cholera już się bałam, że to wszystko prawda, aleś mnie nabrał, ale ten fałszywy pozew Ci wyszedł 
-Ale Irina Ja nie mówiłem o Tobie. Mówiłem o innej kobiecie i naszej córeczce 
-Al.. al...ale jak to...jak to naszej córeczce? Co Ty do mnie mówisz?
-Od trzech tygodni jestem ojcem. Przepraszam cię Irina, ale nie mogę z tobą być 
-Nienawidzę cię! Nienawidzę- Irina wzięła szklankę i rzuciła w moim kierunku, na szczęście się odsunąłem i szkło rozsypało się na drobny mak na ścianie, a nie na mnie.- Zniszczyłeś mi całe życie!
-Ja ci zniszczyłem?! Ja ci do cholery zniszczyłem?!- nie wiem co we mnie wstąpiło, że zacząłem się drzeć jak wariat- Czy to Ja ciągle wyjeżdżałem na sesję na Wyspy Kanaryjskie czy Tajlandię?! Czy to Ja się puszczałem aby dostać sesję w jakimś takim brukowcu?! Ja to robiłem?! No pytam się do cholery czy to byłem Ja!
-To było zanim byliśmy małżeństwem!- Irina była cała zapłakana, widziałem, że nie wie co ma mówić, pewnie myślała, że nic o tym nie wiem 
-Co zdziwiona tak? Pewnie myślałaś, że znalazłaś debila, który będzie spełniał każdą twoją zachciankę co nie? Koniec! Słyszysz? Koniec z dobrym i cierpliwym Cristiano! Od dziś mam zamiar robić wszystko aby być szczęśliwym i nie ma miejsca w moim sercu dla ciebie, przepraszam. Jak się spakujesz zatrzaśnij drzwi, Ja dziś nie będę tu spał
-Jasne idź do swojej kochanki i zasranego bachora ! Wystarczyło, że jakaś lafirynda dała Ci dziecko i zostawiasz własną żonę 
-Nie Irina w chwili obecnej dzięki żonie nie mam nikogo i muszę zacząć walczyć o moją córkę, ale nie martw się dam sobie radę. Cześć
Wyszedłem z domu ale na szczęście Pepe mnie uratuje w końcu On  jako jedyny zna cała moją sytuację. Chwilę potem byłem pod domem przyjaciela 
-A ciebie co tu sprowadza?-zapytał Pepe z pełną buzią wpuszczając mnie do domu
-rozstałem się z Iriną
- Ale fajnie, ty to masz z nią życie. Co?!
-powiedziałem, że rozstałem się z Iriną
-Ty sobie jaja robisz?
-Nie, muszę odzyskać Margo
-No zrozumiałeś w końcu, czekaj, chwila. Od początku
-Rozstałem się z Margo aby być z Irina, znaczy się z Iriną aby być z Margo
-To ona rzuciła męża?
-Nie, ale zrobi to. Będzie ze mną bo Ona kocha mnie, a Ja kocham ją i w dodatku mamy razem dziecko. Przecież nie zabroni mi kontaktu z mała, a jaki normalny facet chce żyć w trójkącie ?
-Stary zastanów się jeszcze raz co chcesz zrobić.
-Okej,- Jak coś Ja sobie postanowię  to to realizuje.







sobota, 22 listopada 2014

Problem

-No więc tak, od kilku tygodni śni ci się ten sam sen. Irina w końcu zgodziła się urodzić Ci dziecko, masz syna i po kilkunastu latach On odkrywa tajemniczego gola, którego  dedykowałeś pewnej kobiecie. Dobrze zrozumiałem?-zapytał mój klubowy  psycholog 
-Ta
- Dodatkowo śni Ci się ta kobieta z córką i wspominałeś coś o prawdzie. Cristiano powiedź mi kim jest ta kobieta i jej córka? Przecież wiesz, że wszystko zostaje pomiędzy nami. 
-Ta kobieta, kiedyś.....kiedyś bardzo ją kochałem, udawałem, że to tylko przelotny romans, ale kiedy się rozstaliśmy .....-przerwałem na chwilę aby uspokoić się- wtedy zrozumiałem, że ciężko będzie mi żyć kiedy nie ma jej obok mnie  
-To znaczy to jest Twoja poprzednia dziewczyna? Miłość sprzed ślubu ?
-Nie, spotykaliśmy się całkiem nie dawno. 9 miesięcy temu widzieliśmy się ostatni raz a rozmawialiśmy też jakieś 5-6 miesięcy temu.
-Czyli ten gol był dla Twojej....
-Tak, to był gol dla mojej córki 
-Cristiano obawiam się, ze te sny nie przestaną cię nachodzić, bo Ty tęsknisz za swoim dzieckiem. 
-Ale Margo ma męża, powiedziała mu, że właśnie On jest ojcem naszej córeczki
-Wiesz jak ma ta mała na imię?
-Aimer. Marcelo jest jej chrzestnym i wszystkie zdjęcia jakie dostaje od Margo wykleja w szatni 
-Cris wiesz, że zawsze próbuję ci pomóc, ale teraz jestem bezsilny. Nie mogę powiedzieć Ci co masz robić, bo nie wiem czy dobrze ci poradzę. Nie wiem jakbym się zachował na Twoim miejscu, ale pamiętaj aby wszystko przemyśleć trzy razy, bo po pierwsze masz żonę, jak sam powiedziałeś kiedyś,  bardzo ją kochasz, po drugie ta kobieta  ma męża i nie wiesz czy nie powiedziała mu prawdy i ten człowiek nie wie, że nie jest biologicznym ojcem tej małej, a po trzecie nie wiesz czy Ona chce mieć z Tobą coś jeszcze wspólnego.
-Stefano, ale w tym problem, że bardziej od Iriny kocham Margo i Aimer 
-Aimer to po francusku miłość, tak mi się zdaje 
-Dobrze ci się zdaje, boję się, że ten sen okażę się jakimś proroczym czy czymś takim i kiedyś będę żałował że nie powiedziałem bliskim prawdy 
-Jest takie powiedzenie "Prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw" ale to tylko powiedzenie więc kieruj się sercem i rozsądkiem przede wszystkim 
-Najpierw rozwiążę swoje problemy, a potem będę walczyć o córkę. Dzięki stary za rozmowę 
-Trzymam kciuki 
Zaraz po wyjściu od Stefano pojechałem do mojego adwokata. Kazałem mu przygotować wniosek do sądu i aby jeszcze dziś go tam złożył. Muszę wszystko poukładać tak jak mam to zaplanowane. To jest moje życie do cholery a nie scenariusz do filmu więc jeśli Ja czegoś nie zrobię nie zrobi tego nikt. Chcę być w końcu szczęśliwy, a szczęścia zaznam tylko i wyłącznie u boku mojej ukochanej i córeczki. 
Wieczorem kiedy siedziałem sam w pustym domu wyobrażałem sobie porozrzucane zabawki na podłodze, kołyskę obok kanapy albo w głowie już miałem gotowy projekt pokoju dla mojej księżniczki 
-Cześć-krzyknęła Irina wchodząc do domu 
-Cześć-odpowiedziałem i poszedłem do kuchni nalać sobie soku 
-Cristiano musimy chyba porozmawiać
-O czym?
-Ty się jeszcze pytasz? 
-Bo nie wiem kochanie o co Ci chodzi? O_o
-O to, że właśnie całkiem niedawno bo jakieś 20 minut temu dowiedziałam się, że wyjeżdżasz ze swoją fundacją i tymi bachorami na warsztaty!
-Irina, wpadłem na to dopiero dzisiaj więc kiedy miałem ci to powiedzieć?
-Chwila chwila....czyli Ty to sam wymyśliłeś?
-Tak. 
-Ty chyba sobie żartujesz? Masz dwa tygodnie urlopu i zamierzasz spędzić je z obcymi dzieciakami niż z własną żoną?
-Możesz jechać z nami? Warsztaty odbędą się na obrzeżach Madrytu i nie będę trwać do końca mojego urlopu 
-Nigdzie nie jadę - (no i bardzo dobrze, jeszcze Ciebie mi tam brakowało. Chociaż jak dowiesz się co planuję to pewnie i tak nie będziesz chciała mnie widzieć przez jakiś  czas)
-Jak chcesz. Dobranoc 
-A Ty dokąd? Przecież Ja jeszcze nie skończyłam!
-Ale Ja skończyłem! Dobranoc!
Położyłem się na łóżku i postanowiłem porozglądać się za nowym domem, w końcu ten dom nie jest zbytnio bezpieczny dla dziecka i nie był tworzony z myślą o nim. Przecież szklane schody będą wiecznie brudne i nawet nie ma gdzie zamontować barierki aby malutka nie spadła. Tak samo okna na piętrze otwierają się leciutko aby Irina nie musiała się męczyć a małe dziecko bez problemu to obczai. Kurdę muszę się pośpieszyć i zacząć czegoś szukać bo mam coraz mniej czasu, w nowym sezonie chcę być już oficjalnym ojcem i pochwalić się światu. Ja już planuję budować dom, a Margo wcale tak łatwo się nie podda i chyba najpierw powinienem powiadomić ją o tym co zamierzam zrobić. Kurdę co mam robić? Dobra idę spać i jutro wszystko ogarnę 
Dwa tygodnie później 
Siedzę sobie w kuchni i grzecznie jem kanapkę przy okazji oglądam gazetę, aż tu nagle wpada Irina wściekła jak diabli
-Co to ma być do cholery?
-Jejku co się drzesz? Jakaś gazeta?- pytam tępo bo ma to zwinięte w rulon,a ja mam się główkować i zgadywać co to jest. Jasnowidzem jestem do cholery czy jak ?
___________________________________
5 Komentarzy i następny rozdział dodaję od razu, a w nim będzie zaskoczenie :* 

piątek, 21 listopada 2014

9- cio miesięczna zmiana

A więc od tygodnia jestem mamą cudownej dziewczynki. Propozycje imion były różne, mięliśmy już z mężem wybrane, ale postanowiłam aby nosiła imię Aimer. Po francusku oznacza to miłość, a Ona jakby jest moją i Crisa miłością, chodź ten nawet nie wie, że ma córkę. Tomas ucieszył się nawet, że "jego" córka będzie miała tak wyjątkowe imię. Pamiętam, że zaraz po porodzie jak obejrzałam mecz widziałam, jak Cris strzela bramkę i dedykuje ją dziecku. W pierwszej chwili przeraziłam się, że dowiedział się prawdy, ale kiedy potem zaczął milczeć i nawet nie zadzwonił zrozumiałam, że nie chodziło o moją Aimer. 
-Kochanie dziś przyjeżdżają Twoi rodzice weź się ogarnij- powiedział mój ukochany mężulek wchodząc do sypialni 
-Tomas naprawdę ich zaprosiłeś? Przecież wiesz, że ich obecność źle na mnie wpływa 
-Kochanie to są Twoi rodzice. Wiem, że Twoja mama była przeciwko nam od samego początku, ale może teraz kiedy zobaczy, że jesteśmy szczęśliwą rodziną to da nam spokój?
-Myślisz?-zapytałam ukochanego 
-Jasne, że tak. Przecież nie będzie chciała stracić jedynej wnuczki 
-Pierwszej wnuczki, dobra idę się ogarnąć i pojadę kupić jakieś ciastka czy coś 
-Byłem już w sklepie i kupiłem cisto i ciastka kremowe takie jak lubisz 
-Kocham cię 
Półtorej godziny później przyjechali moi rodzice. Mama na wstępie przytuliła mnie i powiedziała, że jest bardzo szczęśliwa z narodzin malutkiej.
 Tato jak to mój tato wyściskał mnie i powiedział, że strasznie mu mnie brakuje. Uśmiechnęłam się i wraz z Tomasem zaprowadziliśmy ich do pokoiku malutkiej. Dziadek nie mógł się napatrzeć na naszą księżniczkę, a mama zamartwiała się,że komplecik który kupiła będzie za mały 
-Najwyżej zostanie dla drugiej księżniczki-powiedział Tomas i mnie przytulił 
-A to Wy planujecie więcej dzieci?- zapytał tata
-Może w przyszłości- odpowiedziałam 
-Tomas strasznie się zmieniłeś- podłapała moja mama kiedy schodziliśmy do salonu 
-Odkąd dowiedział się, że zostanie ojcem zaczął pakować na siłowni.
-A miałeś chłopie w ogóle czas usiąść w domu czy jeszcze bardziej latałeś ?-zapytał ojciec 
-Odkąd przyprowadziliśmy się tutaj Tomas cały czas jest w domu, czasami wyjdzie na kilka godzin, ale jeszcze nie zdarzyło się aby spędził więcej niż tydzień po za domem 
-Tydzień to i tak długo 
-tak, ale to chyba tylko raz się zdarzyło, bo lotnisko zamknęli i musiał jechać na inne, a tak to siedzi w domu przed telewizorem, lub w swojej siłowni 
-A daleko macie tę siłownię? Może też bym się wybrał- powiedział mój ojczulek 
-W piwnicy tato-odpowiedział mu Tomas 
-Że niby Ty w domu ćwiczysz?-zapytała mama o mało co nie dławiąc się ciastkiem 
-Tak- odpowiedział jej Tomas i poszedł po mój sok 

HISZPANIA

-Kochanie idę do lekarza jedziesz ze mną?-zapytała Irina
-Jasne, że tak. Mam ominąć okazję zobaczenia swojego syna? No chyba żartujesz kotku 
-Wariatem jesteś. Szalejesz na punkcie tego dziecka jak psychicznie chory 
-W końcu spełniają się moje marzenia 
-Tylko pamiętaj więcej dzieci ci nie rodzę 
-A co kochankowi będziesz rodzić?- zapytałem wiążąc buta 
-Aleś Ty zabawny. Ostatni raz tak się uśmiałam jak chleb kroiłam 
Kiedy podchodziłem do drzwi, ktoś otworzył je tak mocno, że oberwałem z nich 
-O kurwa! Cris nic ci nie jest?
-Dlaczego nie jestem zdziwiony, że to Ty mnie walnąłeś?
-Stary nie chciałem no 
-Dzięki Marcelo, należało mu się. Jesteś prawdziwym przyjacielem zawsze mnie wyręczasz- Irina podeszła do Marcelo i pocałowała go w policzek po czym dodała - Czekam w samochodzie rusz się 
-Ała- rozmasowałem bolące czoło i wstałem z podłogi- czego tu szukasz?
-Cukier chciałem pożyczyć.
-CO?!
-No mam gości i cholera cukru nie mam
-Ty jesteś pojebany! chciałeś mnie zabić dla jednej paczki cukru?? Moje życie jest dużo więcej warte
-Możesz mi dać jeszcze telewizor jak ci coś nie pasuje 
-Dobra weź se ten cukier a potem zamknij dom, bo się śpieszę ała moja głowa- z lamentem szedłem do samochodu 

Kilka lat później 
-Tato?
-Słucham cię synku 
-Powiedź mi czy mama była kiedyś jeszcze w ciąży? przed moimi narodzinami ?
-Co to za pytanie? 
-Wczoraj widziałem przypadkiem filmik, który pokazuje Ciebie jak dedykujesz gola dziecku, a mama wtedy nie była jeszcze  ze mną w ciąży 
-Pascal proszę cię nie drąż tematu 
-Tato, albo powiesz mi o co chodzi albo sam się dowiem 
-To był gol dla mojej przyjaciółki która urodziła córeczkę
-Nie wierzę ci. Dla jakiejś laski ryzykowałbyś plotkowanie, nie wiem, że masz dziecko na boku albo, że ktoś ci go urodził
-Słuchaj to są moje prywatne sprawy dla kogo dedykuje gola a komu nie. Jej mama była mi bardzo bliska i chciałem aby poczuła się wyjątkowo. 
-I tak się dowiem prawdy 
-Pascal przecież mówię ci prawdę. Młody do cholery wracaj tu !
-muszę coś załatwić nie czekajcie na mnie cześć
-WRACAJ TU!
-Nara
Ameryka 
-Aimer kochanie o której dziś kończysz ?
-Mam angielski jeszcze więc tak po 18, a co ?
-Nic myślałam, że skoczymy razem na jakieś zakupy czy coś 
-Nie mamuś nie dam rady- dziewczyna patrzyła na telefon i miała dziwną minę 
-Co jest?
-Jakiś chłopak do mnie pisze z Hiszpanii i nie daje mi żyć. 
-Z Hiszpanii? To piękny kraj. Kiedyś z Twoim ojcem tam mieszkaliśmy 
-Naprawdę? Dlaczego się przenieśliście tutaj ?-zapytała mnie moja córka, a Ja nie miałam zamiaru jej okłamywać 
-Bo gdybyśmy się nie przeprowadzili pewnie nasze małżeństwo rozpadłoby się 
-Dlaczego ?
-Twój tata dużo pracował i podróżował. Wiecznie go nie było w domu, a moja kariera stała w miejscu, ciągle siedziałam w domu i miałam tego dość
-Nie miałaś za wesoło 
-Ale kiedy się tu przeprowadziliśmy poczułam się naprawdę szczęśliwa. Najpierw moja kariera nabrała tępa, potem zauważyłam, że Tomas cały dzień siedzi w domu i mam męża na każde zawołanie. Potem urodziłaś się Ty 
-Piękna historia. - Aimer znów spojrzała na telefon i się wściekła- Mamo ten gówniarz mnie denerwuje ciągle mi pisze czy znam Cristiano Ronaldo, kto by go nie znał -,-
-Co? Może jest jego fanem?
-Chyba tak bo nawet wpisał sobie takie nazwisko samo jak ten były piłkarz 
-a jak ma na imię ?
-Pascal 
-To chyba faktycznie jego syn. Przynieś komputer zobaczymy 
-Dobra to wpisujemy Cristiano Ronaldo 
-Niee wpisz Pascal Aveiro 
-Nie znasz się mamo, ej przystojny był kiedyś nawet ten piłkarz 
-No był, a teraz wpisuj Pascala 
-Mamo poczekaj, jaki z niego kobieciarz był patrz ile ma lasek
-Aimer dawaj ten komputer- dopiero teraz do mnie dotarło, że tu mogą być moje zdjęcia. Przecież nie raz miałam z nim sesję 
-Ej mamo, przecież to jesteś Ty! 
-No popatrz, miałaś szukać jego syna, a nie ojca
-Wyglądacie tu na zakochanych. Byliście razem?
-Nie, to jest sesja zdjęciowa. Reklamowaliśmy razem bieliznę 
-Mamo!
-Co? 
-Byłaś z Cristiano Ronaldo?..........Czyli ten chłopak ma rację?- moja córka zbladła i miałam wrażenie, że zaraz zemdleje -Ja jestem jego córką?
__________________________________________________
Przepraszam, ale już wróciłam. Byłam trochę chora, ale wróciłam i zaczynam już pisać kolejny :D

poniedziałek, 10 listopada 2014

A jednak to moja córeczka

Ameryka
Zadzwonił telefon więc odebrałam, był to Cristiano, 
 -Porozmawiać? Niby o czym?
-Margo -,- nie wygłupiaj się. Dobrze wiesz o czym chcę z Tobą porozmawiać . 
-Gdybym wiedziała to nie zadawałabym Ci tak durnych pytań 
-Chciałem Ci pogratulować 
-Niby czego?
-Zajścia w ciąże 
-Skąd wiesz?-zapytałam  przestraszonym głosem 
-Z gazet :) Dowiedziałem się również, że jesteś w  6-mc 
-Dziękuję bardzo, ale teraz muszę kończyć, bo jestem zmęczona a dopiero co wróciłam z sklepów 
-Margo do cholery! 
-Czego się drzesz?
-Czy to moje dziecko? Przecież to by się zgadzało! Przecież jak byłem u Ciebie w Stanach to spaliśmy z sobą
-Cristiano jesteś walnięty! Gdyby tak było no na 100% bym Ci to powiedziała, być może byłabym wredna, bo Twojej żonie też bym to powiedziała. Może wtedy bylibyśmy razem?- Spytałam i może się dowiem czy w takich okolicznościach zostawiłby swoją "ukochaną" czy wyparłby się mnie i dziecka
-Szczerze to nie wiem co bym zrobił, chodź nie powiem trochę mi ulżyło, że to nie ja jestem ojcem dziecka. Życzę szczęścia Tobie i maluszkowi 
-To będzie córeczka, zawsze chciałeś córeczkę 
-Może kiedyś się doczekam, cześć. Przepraszam, że zawracam ci głowę takimi pierdołami. Sam nie wiem co we mnie wstąpiło 
-Może pragnienie bycia ojcem?
-Może, nie wiem, jeszcze raz cię przepraszam. Muszę kończyć, bo właśnie mam trening. Cześć 
-Pa!
Odłożyłam telefon i zrobiło mi się cholernie przykro. Gdybym powiedziała Tomasowi prawdę byłabym kompletnie sama. Nie miałabym z kim nawet porozmawiać, bo moja mama nawet nie odbierze telefonu od własnej córki. Nadal jest na mnie zła, że wyjechałam z Hiszpanii. Ona byłaby chyba jedyną osobą, która cieszyłaby się, z rozstania  z Tomasem 
-Kochanie co jemy na kolację ?
-Nie wiem, nie jestem głodna 
-Ej słońce co jesteś taka smutna ?
-Nic, jakoś boję się czy poradzę sobie jako matka
-Już  o tym rozmawialiśmy, damy sobie radę :)
-Będziesz najwspanialszą matką na świecie 
-Idziemy się przejść?
-Nie ma sprawy, tylko wykonam jeden telefon 
-To ja idę się tylko czegoś napić 
-Okej 
Hiszpania 
Niby powiedziała mi, że ojcem jest jej mąż, ale wewnątrz mnie jakaś mała iskierka mówiła mi, że to właśnie Ja jestem ojcem tej malutkiej. Cris ogarnij się! Przecież to tylko wytwór Twojej chorej fantazji. Muszę się skupić na pracy, a może wcale tego nie chcę? Może czas zakończyć karierę i zbudować prawdziwy dom z Iriną ?

 3 miesiące później 
Szatnia piłkarzy chwila przed meczem o tytuł Króla Hiszpanii 
-Chłopaki!- do szatni wpadł Marcelo 
-No w końcu! Kajś Ty był człowieku?-zapytał wściekły trener 
-Zostałem ojcem!
-Że co?-zdziwił się Ramos- Przecież tydzień temu widziałem Twoją żonę i nie wyglądała jakby była w ciąży 
-Bo to nie moja żona urodziła ! 
-Zrobiłeś se dziecko na boku? Stary masz przejebane - wymądrzał się Karim, a Ja wiedziałem, ze chodzi o Margo 
-Zostałem ojcem chrzestnym!  Moja przyjaciółka urodziła 
-aaaa-wrzasnęła cała drużyna 
-Nie mogłeś tak od razu?- Sergio podszedł do Marcelo i walnął go w tył głowy 
-Masz jakieś zdjęcie Twojego chrześniaka ? Zapytał Pepe, który zorientował się, że to właśnie Margo urodziła 
-Jasne, że mam! Wysłała mi od razu ! -Cieszył się Marcelo 
Kepler wziął telefon i popatrzył to na mnie to na wyświetlacz, nie wiedziałem o co chodzi lecz po chwili już wszyscy wiedzieli 
-Gratuluję Cris, masz córeczkę- powiedział Pepe po  czym wyszedł z szatni 
-A temu co odwala?-zapytał trener 
-A skąd mogę wiedzieć? Cris o co chodzi?-zapytał Marcelo 
-Ty, ale faktycznie podobna do Crisa! - powiedział Sergio a we mnie się zagotowało 
-Pokaż ten telefon- wstałem szybko z ławki i wyrwałem telefon z ręki - a jednak 
-Cris czy Ty chcesz nam powiedzieć, że ta mała jest Twoją córką?- zapytał  Bale 
-Na to wygląda, że tak- ponownie usiadłem na ławce i zastanawiałem się co dalej. Czy mam walczyć o nie czy sobie darować ? Przecież Margo nie wybaczy mi jak wszyscy dowiedzą się prawdy 
-No to teraz chyba będziesz walczył o dziecko, co nie chłopie?- zapytał trener- Dobra chłopaki dzisiaj gramy dla córeczki Crisa, więc na boisko 
Kurwa ciesz się idioto, jeszcze to światu ogłoś!- przeklinałem w myślach na trenera i na to co powiedział 

sobota, 8 listopada 2014

Będziemy mieli córeczkę

4 miesiące później Ameryka
-Kochanie, a może najwyższa pora wybrać łóżeczko dla naszej księżniczki ?- zapytał Tomas przy śniadaniu 
-Też nad tym myślałam :) Może jak wrócisz z pracy to się wybierzemy ?-zapytałam męża 
-W takim razie po śniadaniu Ty idziesz się ubrać, a Ja pójdę zadzwonić do firmy, że dziś nie przyjadę 
-Tomas Ty jesteś nienormalny hah przecież Ty ciągle się z pracy zwalniasz 
-Bo moja żona jest w ciąży, a Ja obiecałem sobie, że będę najlepszym ojcem na świecie i mężem 
-Czuję się zaszczycona ^^
-No widzisz, to zaszczyt, że ja Tomas Miko wybrałem sobie Ciebie Margo na żonę 
-Jesteś walnięty! hahah jedz  lepiej bo Ja już kończę, a na mieście jeść nie będziemy 
-Tsa, a potem teks "Tomas kupisz mi pączka? Mam smaka na pączka"
-Ej no
-Albo ogórka
-Jesteś wredny 
-Jestem kochany! Znasz drugiego faceta, który by się tak poświęcał?- Zapewne ojciec mojej córeczki, oszalałby ze szczęścia, niestety nie dane będzie mu cieszyć się z narodzin malutkiej -I co wymyśliłaś kogoś ?- dopytywał Tomas 
-Pewnie by się ktoś znalazł 
-Osz Ty! Obrażam się!
-Tomas musisz mi wybaczyć! Jestem w ciąży!-krzyczałam do męża, który brał właśnie telefon z komody 
-Idę zadzwonić, zaraz wracam 
-Okej
Wzięłam położyłam rękę na mój dosyć sporych rozmiarów brzuch i poczułam się okropnie, w końcu oszukuję mojego męża i ojca mojej córeczki, tylko, że Cris nie odejdzie od Iriny, a Ja wtedy zostanę sama z dzieckiem, bo mój mąż nie będzie mnie chciał znać 
-Tomas będzie cudownym tatusiem córeczko-powiedziałam do brzucha i zaczęłam go głaskać 
-To co zbierasz się?
-Pójdę się tylko pomalować i wezmę jakąś luźniejszą bluzkę i mogę iść 
-To Ja idę jeszcze wysłać emaila do Figa i będę czekał w samochodzie 
-Dobrze kochanie 
MADRYT 
-Ty stary widziałeś to?-zapytał Pepe podsuwając mi jakiś szmatławiec pod twarz 
-Co to za gówno?-zapytałem przyglądając się czasopismu 
-Strona 40! Tam jest artykuł o tej Twojej piękności 
-Irinie?-zapytałem 
-Sririnie! O Margo debilu -wrzasnął Pepe
-A co mnie to obchodzi? 4 miesiące z nią nie rozmawiałem i żadnego kontaktu z nią nie mam więc na cholerę mi ten artykuł?
-Bo jak to przeczytasz to albo wpadniesz w deprechę, albo się ucieszysz, że masz ją z głowy albo nie wiem 
-Daj mi spokój, bier to!-wrzasnąłem i rzuciłem w nim gazetą. Pepe podniósł magazyn i zaczął jak na złość czytać 
-" Margo Miko!"-wrzasnął" Najpiękniejsza kobieta świata za kilka miesięcy zostanie mamą! Paparazzi przyłapali modelkę w sklepie dziecięcym, gdzie wybierała wózek dla swojego dziecka!"
-Dawaj to-wyrwałem gazetę kumplowi i zacząłem sam czytać 
"Na fotografiach widać również jak modelka wybiera komplet ubranek wśród których nie zabrakło sukienek. Czyżby modelka miała urodzić córkę? Jeszcze kilka miesięcy temu zarzekała się, że nigdy nie będzie miała dzieci, a dziś z uśmiechem na ustach kompletuje wyprawkę. Jak widać plotki o kryzysie w ich związku zostały rozwiane jak wiatr"
-Przecież nie chciałeś tego czytać :P
-Pepe Ty nic nie rozumiesz! Przecież to koniec. Ona jest szczęśliwa z tym pedałem, a Ja łudziłem się przez te miesiące, że być może dopadnie ich kryzys i wróci do Madrytu 
-Ty ją nadal kochasz-powiedział Pepe głosem psychologa 
-Chyba podjąłem najważniejszą decyzję w życiu 
-To znaczy?
-Jeśli Irina chce dziecko i Ja również to zostaniemy rodzicami, przecież to nic złego, że inna kobieta go urodzi
-Co Ty pierdolisz?
-Chcę zostać ojcem rozumiesz? Chcę tak jak Margo móc kochać, przewijać, usypiać karmić maleństwo. Chcę być ojcem!
-Kto chce być ojcem?- do szatni wszedł Marcelo 
-Nikt, Cris jaja sobie robi-powiedział Pepe
-Poważnie mówiłem - zacząłem się bronić 
-Ja też będę ojcem!- oświadczył Marcelo 
-Clariss jest w ciąży?- zapytał Pepe
-Nie no co Wy 
-Zdradziłeś ją? Wy jesteście popierdoleni! Macie żony tylko dla szpanu? Trzeba było się nie hajtać -wrzeszczał Pepe
-Ej no spokojnie! Chrzestnym będę!- bronił się biedny Marcelo 
-A no chyba, że tak- Pepe
-U kogo?-zapytałem 
-Margo, wiesz która, ta modelka. Jest w 6 miesiącu ciąży i poprosiła mnie abym został chrzestnym, a mamą chrzestną będzie kuzynka Tomasa taka laseczka, że ach 
-Yhy yhy- chrząknął Pepe
-Przecież tylko mówię -,- mam żonę i syna baranie. Nie chciałbym ich stracić głąbie jeden 
-Ej chwila chwila. Powiedziałeś, że jest w 6 miesiącu ciąży?
-No tak, co w tym dziwnego? Dowiedziała się dość późno bo w 9 tygodniu, ale to jest dar od Boga, bo Margo z mężem nie mogli mieć dzieci. Starali się chyba dwa lata i nic, a tu taka niespodzianka....- Marcelo paplał dalej, a ja nie wytrzymałem i wyszedłem przed stadion zadzwonić
-Tak słucham?
-Cześć Margo z tej strony Cristiano. Chyba musimy porozmawiać 
________________________
CDN ...

poniedziałek, 3 listopada 2014

Ciąża...

Hiszpania 
Od kilku dni Irina chodzi rozgoryczona i taka nie obecna.  Jakby życie przestało ją cieszyć 
Ostatni znów się do siebie zbliżyliśmy, ale czuję, że jest jeszcze pomiędzy nami taka bariera. Chciałbym zapomnieć o Margo, lecz cholera nie umiem. Wciąż nocami śni mi się, ze jesteśmy kochającą rodziną z 3 dzieci. Nie wiem może pragnienie dziecka jest u mnie tak mocne, że wyobrażam sobie, ze to właśnie z Nią je mam ?
Ameryka 
-Kochanie jak się czujesz? Lepiej ?
-Nie, wciąż jest mi nie dobrze, a ty nie powinieneś już być w pracy?
-Nie, dzwoniłem do firmy, że dziś i jutro mnie nie będzie. 
-Kochany jesteś, ale nie musisz. Jeśli cię potrzebują to jedź, Ja sobie dam radę. Chyba nie umieram 
-Ale zabawne, jest Figo i musi się wykazać. 
-Kochany jesteś. Dziękuję 
-Zrobię ci herbaty i jakieś ziółka zaparzę czy coś , a jak nie pomoże to pojedziemy do lekarza
-Wiesz jak Ja nie lubię lekarzy 
-Wiem kotku, ale nie pozwolę abyś się tak męczyła. Pojedziemy prywatnie co wejdziesz i wyjdziesz i po problemie 
Dwie godziny później czekałam u lekarza na korytarzu
-Pani Margo Miko
-Jestem-powiedziałam słabo i podałam płaszcz mężowi, i weszłam.
-Dzień dobry co się dzieje ?
-Od kilku dni źle się czuję, wymiotuję i mam mdłości rano 
-Mhm, kiedy była ostatnia miesiączka ?
-Jakieś 3 miesiące temu, ale to pewnie z powodu przeprowadzki i zmieniłam tryb życia. Wcześniej ciągle siedziałam w domu, a teraz zaczęłam ćwiczyć, pracować. Dużo stresuje się ostatnio i może dla tego 
-Ciąża nie wchodzi w grę ?
-Z mężem jesteśmy bezpłodni, wielokrotnie staraliśmy się o dziecko, ale lekarze nie dawali nam żadnych szans 
-Wie Pani, że Bóg różne płata figle ludziom?Zazwyczaj kiedy Pani chce dziecko to go nie ma, są przeszkody, komplikacje, a kiedy Pani odpuszcza jest wielkie BUM i zapraszam Panią na kozetkę :)
Po badaniach byłam pewna, że jestem w ciąży, tylko, że ojcem jest pewien Portugalczyk
-Widzę, że nie zbyt jest Pani szczęśliwa
-Jestem w szoku, przez ostatnie tygodnie próbowałam pogodzić się z faktem, że nigdy nie zostanę matką, a tu takie zaskoczenie 
-Nigdy nie należy tracić wiary :)
-Dziękuję to wszystko?
-Tak, aaa tu ma Pani wizytówkę jednego z najlepszych specjalistów. On idealnie poprowadzi Pani ciąże 
-Dziękuję bardzo, do widzenia 

-I co? Co Ci jest? Przepisał ci jakieś lekarstwa ?
-Tak, w szczególności witaminy i kwas foliowy 
-Co? I to ma pomóc ci w grypie?-zdziwił się Tomas 
-Och Ci ojcowie-powiedziała jakaś babcia przechodząca obok nas aż się uśmiechnęłam 
-Czekaj chwila, stop. Czy Ty jesteś w ciąży?-pokiwałam głową- Ale przecież nie mieliśmy żadnych szans 
-To samo powiedziałam lekarzowi, a ten, że cuda się zdarzają i że dzieci są dla tych którzy nie chcą 
-Ale my bardzo go chcieliśmy. Ja wiedziałem, że wyjazd tutaj odmieni całe moje życie :D Nie umiem w to uwierzyć 
-Ja też nie. To jest chyba jakiś sen 
-Kocham cię kotku :*
Wróciliśmy do domu mocno podekscytowani. Ja wciąż nie umiem uwierzyć, że zostanę matką, tylko szkoda, że ojcem jest Cris, a nie Tomas
-Kochanie nie cieszysz się? Dlaczego jesteś taka smutna
-Tomas Ja się boję, 
-Czego skarbie?
-Że nie nadaję się na matkę, że sobie nie poradzę
-Kochanie masz mnie, razem damy radę. Cześć obowiązków komuś powierzę i zostanę wzorowym ojcem, obiecuję 
-Kocham cię 
Postanowiłam, że ani Tomas, ani Ronaldo nie dowiedzą sie prawdy. On wrócił do Iriny i prawdopodobnie też będą mieli dziecko to dlaczego Ja mam mu wszystko psuć? Niech  się wali 

niedziela, 2 listopada 2014

Bardzo ją lubię

Dom Marcelo
-Hallo jesteśmy !-krzyknąłem wchodząc do domu z synem i przyjacielem 
- O jesteś już.
-Samochód mi się popsuł, lecz Cris nas podrzucił, gdzie Margo ?zapytałem zaglądając do salonu 
-Poszła jakieś 15 minut temu 
-Jak to wyszła?
-Była trochę zmęczona i nie miała siły już na Ciebie czekać
-Naprawdę? Kurdę, a tak chciałem ją zobaczyć- westchnąłem i ściągnąłem buty - Cris chodź na herbatę czy sok, Margo już nie ma więc przynajmniej Ty mi potowarzyszysz 
-Szkoda, ze już poszła - powiedział Ronaldo 
-To Ja mogę żałować, a nie Ty- zaśmiałem się 
-Bardzo ja lubię, fajna kobieta 
-Ty nie zakochaj się w niej-powiedziałem kiedy byliśmy już sam na sam 
-Chyba za późno hahaha- Roni zaczął się śmiać. a Ja razem z nim
-Stary nie chciałbyś mieć docznienia z jej mężem 
-Dlaczego?
-Bo ten gość jest naprawdę upierdliwy i to były bokser 
-Serio?
-Zanim zajął się rozkręcaniem własnego biznesu bił się i był w tym naprawdę dobry
-Nieźle się ustawiła 
-Chyba On, przecież Ona jest jego wizytówką. To najpiękniejsza kobieta świata człowieku! Gdybym Ja był młodszy, nie miał żony i dziecka to Ona już dawno jest moją żoną
-Słyszałam to!
-Przecież wiesz, że kocham Ciebie! Margo to jak siostra
-I tak to słyszałam!
-Ja chyba już pójdę,, źle się czuję 
-Stary Ty chyba faktycznie się w niej bujasz
-Odbiło ci? Ja mam żonę!
-Heh żartuję, chciałem zobaczyć Twoją reakcję 
-Ale zabawne ha ha
-Poczekaj odprowadzę cię 
-Wiem gdzie są drzwi, trafię 
-Crisuś nie obrażaj się na Marcusia!
-Marcelo zachowujesz się jak pedał
-Może nim jestem i chcę cię poderwać?
-Od dziś przebierasz się przed szatnią!
-Żartowałem przecież! Kocham kobietę debilu, a nie facetów 
-Chcesz powiedzieć, że jesteś bi?
-Tak, nie CO?! Oszalałeś ?
-Jutro wszystkim to powiem 
-Cris nie wygłupiaj się-powiedziałem trochę przerażony, bo znając Crisa On to faktycznie zrobi 
-Pa Enzo, Pa Clariss 
-Cześć wujek
-Cześć Cris
-Co mam zrobić, abyś nie robił mi tego numeru ?
-Nara Marcelo 
 Dom Portugalczyka 
Przyjechałem do domu i postanowiłem poważnie porozmawiać z żoną, mam dość  tego małżeństwa. Wchodząc do domu powitała mnie kompletna ciemność i cisza. Zaświeciłem światło i zauważyłem na stole kopertę z moim imieniem. Wziąłem ją i usiadłem na fotelu wyciągając kartkę.
"Drogi Cristiano
Wyjeżdżam na pewien czas do mamusi. Muszę wszystko sobie przemyśleć i zastanowić się czy chcę nadal z Tobą być. Ostatnimi dniami jesteś jakiś nieobecny i to zapewne z powodu tej Margo. Wiem również, że miałeś z nią sesję w Stanach to właśnie dlatego wyjechałam, nie chcę być z człowiekiem, który wyklucza mnie z swojego życia. Kiedyś byłam u niej w tych Stanach i pytałam się czy miała z Tobą romans, wyśmiała mnie i zaprzeczyła wszystkiemu co powiedziałam. Myślałam, że mówi prawdę, ale dziś kiedy zobaczyłam wasze zdjęcia przekonałam się, że kłamała. Na tych zdjęciach patrzycie na siebie jakby świat nie istniał. Jakbyś był tylko Ty i tylko Ona. Kiedyś to na mnie tak patrzałeś, ale coś się wypaliło. Nie byłam święta, nie miałam dla Ciebie czasu, nie przyjeżdżałam na Twoje mecze, ale to tylko dlatego, że nie interesuje mnie co robisz czy kim jesteś. Dla mnie liczyłeś sie jako zwykły Cristiano. Ty również nie przyjeżdżałeś na moje pokazy czy sesję, może też dla tego nie miałam ochoty widzieć cię w swojej pracy. Nie chcę puki co rozwodu, ale chcę czas na przemyślenie wszystkich myśli. Wzięłam dwa tygodnie urlopu i nie zamierzam wcześniej wracać. Zastanów się czy nadal chcesz być moim mężem.

Irina     
-  Szlak
Co Ja mam teraz zrobić? Przecież nie przyznam się do romansu z Margo? A może się przyznam? Wtedy jej mąż na pewno ją zostawi i będę mógł być z nią. Przecież Ją kocham, a Irina? Przecież stracę wszystko.
Din don 
-Kto tam?
  -Hipopotam 
-Margo? Co Ty tutaj robisz?
-Chcę pogadać. O Irinie 
-Słucham?
-Wysłała mi ciekawego sms-a 
-Wejdź 
Kiedy ją zobaczyłem moje serce od razu zaczęło mocniej bić. Muszę coś zrobić, bo oszaleję. Ta kobieta mnie wykańcza 
-Proszę- kobieta wręczyła mi telefon w której przeczytałem treść wiadomości
" Daj spokój mi i mojej rodzinie. Cristiano może i Ci wciskał kit, ze cię kocha, ale tak naprawdę nigdy mnie nie zostawi, za dużo ma do stracenia. Pilnuj swojego mężusia, bo w końcu zostaniesz sama jak palec. Dobrze ci radzę, w przeciwnym  razie sama wyznam mu prawdę. Irina "
-Co o tym sądzisz?
-Irina wyjechała
-Wiem, na dwa tygodnie do Rosji 
-Skąd wiesz?
-Bo dzwoniłam do niej i mi powiedziała
-Po co dzwoniłaś? Ona i tak już wszystko wie, nie ma sensu dalej w to brnąć 
-Powiedziałeś jej?!
-Sama się domyśliła, widziała nasze zdjęcia
-Jakie kurwa zdjęcia?!
-Uspokój się! Zdjęcia z sesji 
-Przecież to nie są dowody, Ona też ma milion takich zdjęć 
-Ale Ja chyba też mam tego dość 
-O czym Ty mówisz
-Jutro złożę wniosek o rozwód
-Cristiano co Ty chcesz zrobić?-zapytała Margo, w jej oczach widziałem strach 
-Nie chcę już nikogo oszukiwać. Chciałbym być z Tobą lecz to chyba nie możliwe 
-Zastanów się nad tym co chcesz zrobić, bo Ja od Tomasa nie odejdę, w końcu mam to czego chciałam. 
Wyszła. Tamtego dnia widziałem ją po raz ostatni. 
3 tygodnie później wróciła Irina. Daliśmy sobie ostatnią szansę, chodź pozew rozwodowy jest wciąż u adwokata. Marcelo mówił, że Margo z Tomasem sprzedali dom w Hiszpanii i na dobre zostają w Ameryce. Było mi cholernie przykro, bo ta dziewczyna zostawiła widoczny ślad w moim sercu. Z Iriną pragniemy zostać rodzicami chodź oboje mamy inną wizję jego narodzin. Ja chcę aby to Irina była w ciąży, a Ona zaś natomiast aby ktoś nam go urodził. Na co Ja nie chcę się zgodzić, więc chyba do porozumienia nie dojdziemy.
______________________________________
5 komentarz i jutro kolejny, bądź w środę :)