sobota, 4 kwietnia 2015

Przyłapani

Około godziny 3 nad ranem usłyszałam jak na dworze "charczy" samochód. Domyśliłam się, że to Cristiano dlatego po cichu zeszłam na dół świecąc światło tylko w korytarzy aby przypadkiem malutkiej nie obudzić 
-Dobry wieczór- powiedział piłkarz i od razu odskoczył od samochodu 
-Chyba Dzień dobry :)
-Pani wybaczy moje przejęzyczenie, lecz od kilku godzin jestem w trasie i jestem cholernie zmęczony
-Wybaczam, wybaczam, a teraz chodź spać 
-Spać? Tyle kilometrów pokonałem aby teraz iść spać ?
-Panie Ronaldo przed chwilą żalił się Pan, że jest zmęczony, a teraz już Panu przeszło ?
-Przy Pani dzieją się cuda, moje zmęczenie powoli opuszcza moje ciało
-To dobrze, bo mam ogromny bałagan w domu i ktoś musi mi pomóc sprzątać- powiedziałam i widziałam jak cudowny uśmiech schodzi z ust tego przystojniacha 
-A bo ja jednak skorzystam z tej pierwszej propozycji, bo nagle poczułem, że jestem bardzo zmęczony i sen mi się przyda. Wiesz rano z córeczką chciałbym wyjść na jakiś spacer czy coś i nie chciałbym zasypiać na stojąco 
-hahah chodź wariacie- podeszłam do piłkarza i pocałowałam w usta, nacisnęłam guziczek za jego głową który służył do zamknięcie bagażnika i pociągnęłam go do domu
-Moja torba-powiedział Ronaldo przerywając pocałunek
-Nie przyda ci się dziś :)
-Mmmmmm w takim razie mogę iść
Oczywiście zawędrowaliśmy do sypialni i nie długo było nam dane cieszyć się sobą, bo właśnie malutka się przebudziła
-To ja idę ją przebrać i nakarmić, a Ty tu zostań-powiedziałam do ojca malutkiej lecz ten w efekcie mnie pociągnął na łóżko
-Ja idę, idź po wodę bo chciało ci się pić, a ja zajmę się naszym skarbem 
"NASZYM SKARBEM" - ciągle mam w głowie te słowa, wychodząc z kuchni zobaczyłam na telefonie 5 nieodebranych połączeń od Tomasa, napisałam mu szybko sms, aby zadzwonił rano i poszłam do pokoju malutkiej. Stanęłam w drzwiach i moje serce skoczyło mi aż do gardła, nie widziałam nigdy tak pięknej sceny jak teraz. Cristiano przebiera malutką, a ta uśmiecha się do niego jak jakaś wariatka, nigdy nie widziałam jej takiej radosnej, nawet jak bawi się z Tomasem nie ma takiego uśmiechu jak teraz w tej chwili
-Chyba jest równie zakochana w tatusiu co jej mama
-Jesteś we mnie zakochana?- zapytał zdziwiony piłkarz, a mi przyszła do głowy myśl, że on wcale mnie nie kocha, że wykorzystuje okazję do bycia z córką i przy okazji bzyknięcia fajnej dupy.
-No,,,yyyy,,,,,to znaczy
-Tak czy nie?- zapytał jakby trochę zdenerwowany  więc uznałam, że co mi szkodzi się przyznać? najwyżej wyjedzie, a Ja za nim :D
-Tak
-Rozwiedziesz się z Tomasem?
-Cristiano co to jest za pytanie?- piłkarz wziął malutką i usiadł na fotelu przy łóżku jednocześnie dając malutkiej butelkę 
-Zasadnicze, nie będę z kobietą, która jedzie na dwa fronty, powiedziałaś, że mnie kochasz więc jeśli Ja...... - Portugalczyk popatrzał mi w oczy i dokończył zdanie- więc jeśli Ja też cię kocham to chyba oznacza, abyśmy uporządkowali swoje dotychczasowe życie i byli razem szczęśliwi prawda? Tym bardziej, że mamy dziecko
-Porozmawiamy rano? Nie chcę rozmawiać dziś na temat mojego rozwodu, proszę 
-Dobrze, ale jutro z samego rana omawiamy kwestię filmu i naszych planów na przyszłość
-A co ma film do tego?
-Do końca filmu zostajecie w Stanach, a potem wprowadzacie się do mnie
-Jaki stanowczy
-Tak i chcę złożyć wniosek o ustalenie ojcostwa, chcę aby moja córka nosiła moje nazwisko
-Dobrze
-No i to mi się podoba, w końcu zaczęłaś mnie słuchać :)
-Nie rozpędzaj się Ronaldo :*
Pocałowałam piłkarza i poszłam do łóżka, chwilę potem mężczyzna dołączył do mnie i tym razem zajął się mną
**
-Cris wstajesz?-zapytałam pół przytomna
-Nie chce mi się, ja w nocy wstawałem jeszcze dwa razy, teraz Ty
-Ja wstaje do niej codziennie, jeden dzień możesz mnie wyręczyć 
-Która godzina? Głodny jestem 
-Poczekaj....11.08
-Wypadało by wstać, dobra- Ronaldo wstał i zaczął szukać swoich bokserek po podłodze 
-Widzę, że fachowo zajął się Pan moją żoną- do sypialni wszedł Tomas z Aimer na rękach 
-Oo dzień dobry!- powiedział Cris- o znalazłem- wziął swoje majtki i jakby nigdy nic ubrał po czym zwrócił się do mnie- Chcesz to załatwić sama czy mam być przy Tobie?
-Jak możesz weź Aimer i idź na dół 
-Chyba żartujesz że dam dziecko temu fagasowi? Dupczyłaś się na oczach naszego dziecka idiotko 
-Chwila chwila, nie rozpędzaj się kolego, bo po pierwsze kochaliśmy się na oczach NASZEGO dziecka, po drugie idiotki szukaj w burdelach bo od teraz tylko takie ci dadzą, a po trzecie zmień ton, bo wystraszyłeś mi dziecko, a Margo zaraz wszystko ci ładnie sprecyzuje 
-Margo o czym On do cholery mówi? 
-Tomas, daj mi 3 minuty na ubranie i poczekaj w pokoju małej, ale prędzej oddaj ją Crisowi 
-Co to ma znaczyć? Posuwasz moją żonę i jeszcze wygarniasz mi to z takim spokojem?- zapytał Tomas kiedy jego żona poszła się ubrać 
-Słuchaj, Margo od dawna chcę się z Tobą rozstać, bo spotykamy się od dawna, lecz pewnego dni postanowiliśmy się rozstać tylko, że była już w ciąży. Ja dowiedziałem się po fakcie, to znaczy kiedy Ty wkręciłeś się, że jesteś ojcem, lecz od dziś możesz zapomnieć o małej bo lada dzień wpłynie wniosek do sądu o ustalenie ojcostwa, a mała jest moją kopią więc nawet nie masz co stawiać problemów 
-Cristiano.....proszę -do pokoju weszła kobieta
-Idziemy na dół, jak coś to wołaj
**
-Margo powiedź, że to jakiś żart, że tu są gdzieś kamery i zaraz wyskoczy prowadzący i krzyknie " DAŁEŚ SIĘ NABRAĆ!"
-Tomas przepraszam, ale tak się nie stanie
-Co Ja takiego źle zrobiłem? Byłem aż takim daremnym mężem?
-Byłeś cudownym mężem, ale Ja zakochałam się w Crisie. Nie będę cię okłamywać, zdradzałam cię z nim i mała jest jego córką 
-Cały świat rozpierdoliłaś mi w ciągu kilku minut
-Przepraszam, wiem, że masz do mnie żal, ale ułożysz sobie życie, poznasz kogoś kogo będziesz kochał bardziej ode mnie i może uda wam się mieć razem dzieci.
-Tylko jest mały problem, bo Aimer kocham ponad wszystko, zabierasz mi wszystko co mam
-Masz firmę, domy, taki facet jak Ty długo nie będzie sam
-I co myślisz, że pieniądze dadzą mi szczęście? Że kupię sobie nowe porsche i zapomnę o córce która nie jest moją córką i żonie która pieprzyła się z obcym facetem za moimi plecami? Pracowałem dniami i nocami, abyś miała wszystko, aby Twoi rodzice nie mówili, że jestem daremny, chciałem pokazać ci cały świat, chciałem abyś była ze mną szczęśliwa i niczego ci nie brakowało, a Ty traktowałaś mnie jak co? Sponsora na szare dni? Czy chciałaś się wybić? Po jaką cholerę za mnie wychodziłaś?
-Tomas....przepraszam, 
-Margo powiedz  co mi po twoim przepraszam? Cofnie to czas? 
-Tomas nie obwiniaj mnie, proszę cię
-Jak przyjadę wieczorem Was tu już ma nie być, rozumiesz? Ciebie, tego debila i.....i malutkiej
To były ostatnie słowa Tomasa

środa, 1 kwietnia 2015

A miało być tak pięknie

Kilka tygodni temu wróciłam do Stanów, byłam zmuszona wrócić na plan filmowy. Z Tomasem niby wszystko okej, ale czuję w środku taką pustkę i głęboki żal. Gdybym mu powiedziała prawdę zapewne dziś byłabym szczęśliwa u boku portugalskiego piłkarza. 
-Margo jesteś w stanie być dziś szybciej w domu ?
-No raczej nie, a co się stało ?
-Muszę wyjechać na kilka dni i po południu mam samolot, nie będę mógł się zając malutką 
-To ja wezmę Aimer z sobą dziś 
-No chyba, że tak :)
-To Ja idę się zbierać, Pa
-Nie pożegnasz się ze mną nawet?
-Przepraszam, ostatnio chodzę trochę roztargniona 
-Właśnie zauważyłem
-Jestem zmęczona, praca na planie wcale nie jest taka łatwa jak się każdemu wydaje
-To rzuć to w cholerę! 
-Chyba sobie żartujesz. To moja praca, Ciebie też nie ma często w domu, więc co? Mam zamknąć się w 4 ścianach i nigdzie nie wychodzić?
-Wiesz, myślałem, że jak urodzi się mała to w końcu będziemy szczęśliwą rodziną, ale jak widzę, wciąż się mijamy. Tylko, że to już nie moja wina
-A może tylko moja?
-Margo do cholery, kiedy my ostatni raz gdzieś wyszliśmy? Razem oczywiście?
-Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Idę ubrać małą i jadę do pracy
-Najlepiej uciekać od uciążliwych tematów! 
-DAJ MI SPOKÓJ!
-Chcesz abym dał ci spokój? Nie ma sprawy. Mogę się wyprowadzić nawet dziś, chcesz tego?
-Pomóc ci się spakować, czy dasz sobie radę sam?
-Nie poznaję cię kobieto- To były ostatnie słowa jakie wypowiedział Tomas po czym poszedł do garderoby. Spakował kilka garniturów i ciuchy po czym wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Ja ubrałam malutką i pojechałam na plan filmowy. Film ma trafić w przyszłym roku do kin więc mamy dużo pracy. Dzięki mnie, gdyby nie moja ciąża zapewne film byłby już prawie gotowy, a tak musimy się sprężać. 
-Tak słucham?
-Cześć tu Cris, co słychać? Jak malutka?
-Cześć, malutka wspaniale, a u mnie gorzej
-Co się dzieję?
-Chyba rozstałam się z mężem - Po tych słowach na ustach Portugalczyka wystąpił ogromny uśmiech :) 
-Jak to chyba?
-Kazałam mu się spakować i się spakował
-Czyli jesteś z małą sama?
-No tak, a co ?
-W takim razie ja się pakuję i przylecę do mojej córeczki jeszcze dziś w nocy, 
-Jak chcesz
-Słucham? haha-zaśmiał się piłkarz- Myślałem, że powiesz coś w stylu " Odwala ci", " Masz tu nie przyjeżdżać" albo coś w tym stylu
-Najwidoczniej dzień dobroci dla zwierząt wypada właśnie dziś
-Czyli mam ci kupić karmę dla szynszyla czy wolisz pokarm dla rybek? W jakich smakołykach gustujesz?
-Ronaldo będziesz spał na dworze na wycieraczce
-A tam, pójdę do pierwszej lepszej sąsiadki i pewnie któraś mnie przenocuje.
-Czekamy na ciebie pa
-Mmmm jak to pięknie brzmi. Aż tyle czułości od takiej małej flądry?
-Nie dla psa kiełbasa! Jak nie to nie. Możesz sobie hotel zarezerwować i jutro rano po wcześniejszym uprzedzeniu możesz nas odwiedzić 
-Dobra już, cofam to co powiedziałem, do zobaczenia kochanie 
-Te Ronaldo nie rozpędzaj się
-Cześć
-Cześć,
Po odłożeniu telefonu uśmiech wrócił na moją twarz
-Słyszałaś córeczko? Tatuś dziś cię odwiedzi :) Chyba czas zakończyć ten cały cyrk. Prawda :)
Na planie wszyscy byli szczęśliwi, że przyjechałam z malutką, Aimer grzecznie bawiła się z opiekunką, a ja z bananem na twarzy wykonywałam swoją pracę, byłam szczęśliwa, że Cristiano w końcu nas odwiedzi, po cichu liczę, że wszystko się ułoży. 
-Margo, co Ty taka szczęśliwa dziś jesteś?-zapytał mnie Johnny
-A dlaczego mam być smutna? Mam zdrową córeczkę, kochającego faceta(celowo nie powiedziałam, męża, bo miałam na myśli kogoś innego, chodź nie jestem pewna w 100% czy to odwzajemniona miłość czy tylko pragnienie spędzania czasu z córką) wspaniałą pracę, za oknem jest piękna pogoda, nie warto smucić się, bo życie jest zbyt krótkie na takie porażki 
-Potrzebny lekarz! Margo uderzyła się w głowę!-krzyknął aktor, a ja zaczęłam się śmiać 
-Co się stało? -podszedł do nas ratownik medyczny
-Nic haha po prostu Johnny stwierdził, że coś mi jest, bo po powiedziałam mu, że nie mam powodów aby się smucić 
-Ona jest psychicznie chora, mówię wam, ja z nią nie pracuję, bo się jeszcze zarażę!
-Wracamy na plan, koniec przerwy!- krzyknął reżyser i razem z moim fikcyjnym narzeczonym wróciliśmy pod rękę na plan
Po pracy razem z córką postanowiłyśmy, że zrobimy wyjątkowe śniadanie dla jej tatusia, tak naprawdę to sama to wymyśliłam, ale Aimer się uśmiechnęła więc stwierdziłam, że podoba się jej mój pomysł. Cristiano zapewne przyleci późną nocą, albo wczesnym porankiem więc mam dużo czasu aby coś wyczarować, tylko najpierw muszę uzupełnić lodówkę.
-Tak słucham?-odpowiedziałam radośnie nie spojrzawszy kto dzwoni
-Oo widzę, że ci już przeszło- odpowiedział Tomas
-Aa to Ty, a co miało mi przejść?- mój humor spadł do poziomu ujemnego 
-Chyba nie ucieszyłaś się z mojego telefonu?
-Nie popatrzyłam na wyświetlacz, coś się stało, że dzwonisz?
-Yyyy...tak....znaczy nie....znaczy chciałem zapytać jak malutka, grzeczna?
-Tomas jak wrócisz musimy porozmawiać, ale nie w domu, na neutralnym gruncie. 
-Margo co jest?
-Kiedy wracasz?
-Za trzy, cztery dni
-Spróbuję się do tego czasu wyprowadzić z domu,
-Margo o czym Ty do cholery mówisz? Co się stało??
-To co pomiędzy nami było już dawno się wypaliło, 
-Słucham? Jeszcze kilka dni temu było wszystko okej, co się stało? Co ci takiego zrobiłem do cholery?
-Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży w naszym życiu zaczęło się wszystko komplikować, a ja nie byłam w stanie tego odplątać, teraz jest najwyższy czas aby wszystko sobie wyjaśnić, wrócisz to pogadamy, ja muszę kończyć cześć- nie czekałam, aż Tomas odpowie tylko wyłączyłam telefon.
Wróciłam do domu i zaczęłam przygotowywać kartony i walizki, gdyż muszę wynieść się z tego domu jak najszybciej. Co prawda kupiliśmy go jako małżeństwo, lecz pieniądze wyłożył tylko i wyłącznie Tomas. 
Wykąpałam małą i położyłam spać, a sama sięgnęłam na półkę z albumami. Pierwszy, który wzięłam przypomniał mi licealne czasy, kiedy nie byłam wcale taka ładna, później studia, których nie ukończyłam i ślub z Tomasem. Piękne chwilę mojego życia, a teraz czas na te najpiękniejsze :) 
-Chce być szczęśliwa i zrobię wszystko aby nam się udało :)- powiedziałam odkładając album...
__________________________
Wróciłam i jutro dodaję nowy rozdział. Komputer może i starszy ale bardziej ogarnięty niż te nowe .... do zobaczenia :* i przepraszam, że tak długo to trwało 

niedziela, 28 grudnia 2014

Powrót do domu

Rano zostawiłam Crisa i malutką i pojechałam do sklepu, w końcu dziś na obiad ma przyjść Marcelo z żoną i nie wypada kolejny raz przekładać spotkania, w końcu to moja przyjaciółka i jej szalony mąż.  Chodziłam tak po sklepach w poszukiwaniu składników i zadziwiało mnie, że nikt nawet się za mną nie ogląda. Czyżby zapomnieli kim jestem? A może kariera w Stanach nie dochodzi na takie zadupie jak Madryt?
Dom Margo
-Nie płacz skarbeczku. Gdzie jest mama?- wziąłem córkę na ręce i od razu przytuliłem, malutka zaczęła się uspokajać, a ja czułem się wspaniale. W rękach trzymam mój największy skarb. Największe i najwspanialsze osiągnięcie. -Zadzwonimy do mamusi, bo jej nigdzie nie ma-pocałowałem córkę w czółko i położyłem do kołyski
-Tak słucham
-Gdzie Ty jesteś ?
-W sklepie, zakupy robię. Mała spała Ty też więc myślałam, że się wyrobię 
-No właśnie się przebudziła
-Weź ją nakarm. Butelka jest w kuchni w podgrzewaczu, a ja będę za jakieś 20 minut
-No dobra- poszedłem do kuchni i wziąłem butelkę do ręki, i wróciłem do salonu gdzie znów zaczynała płakać malutka- No to wielki test dla taty- wziąłem małą i usiadłem na kanapie- To nie może być takie trudne co nie córeczko :) - pierwszy raz zostałem sam na sam z dzieckiem i w dodatku mam ją nakarmić
Po kilku minutach mała zasnęła ale pamiętałem o tym, że musi się jej odbić. Ułożyłem malutką sobie na ramieniu i wstałem poszedłem do okna gładząc plecki malutkiej, jest taka słodka i kochana. Kiedy jej się odbiło dumny z siebie położyłem ją w kołysce. 
DIN DON
-Już idę- powiedziałem i poszedłem otworzyć z myślą, że to Margo jakie było moje zdziwienie kiedy za drzwiami zastałem Marcelo
-Cristiano?
-Marcelo?
-Co Ty tutaj robisz?
-Pilnuję małej bo Margo pojechała do sklepu, a Ty ?
-A ja chciałem sprawdzić czy wszystko w porządku, dzwonił Tomas i podobno nie umie się do niej dodzwonić 
-No zaraz powinna być, napijesz się czegoś ?
-Nie dzięki, ale dlaczego Margo zadzwoniła do Ciebie a nie mnie? Przecież Wy się prawie nie znacie
-Znamy się lepiej niż myślisz
-Sugerujesz coś?- Marcelo stał się poważny i jakby lekko zdenerwowany 
-Nic, przecież mieliśmy kilka sesji, wywiadów zdążyliśmy się trochę poznać. Przecież małej się nic nie stanie przy mnie, Marcelo daj spokój przecież mnie znasz
-No właśnie znam cię i tego się boję 
-Co masz na myśli ?
-Cris nie oszukujmy się, zawsze miałeś najpiękniejsze kobiety, a Margo niewątpliwie jest jedną z nich. Nie niszcz jej życia bo nawet jeśli uda ci się ją zaliczyć to ona nie odejdzie od męża, a on nawet nie pozwoli jej na to.- kiedy Marcelo to powiedział pomyślałem, że On chyba ma rację, no bo który facet pozwoliłby odejść takiej kobiecie? No żaden 
-Marcelo przypilnujesz malutkiej ? Ja muszę się już zbierać, a Margo widać trochę zaszło na tych zakupach 
-Nie ma sprawy, w końcu to moja chrześnica :)
-Cześć
-Na razie Cris
Kiedy wyszedłem z domu na podjazd właśnie wjechała  Margo
-Oo wyszedłeś mi pomóc? Jaki Ty kochany 
-W domu z małą jest Marcelo Ja już spadam cześć
Wsiadłem w samochód i ominąłem samochód Marcelo i Margo, co prawda trochę trawnik uszkodziłem, ale nie miało to dla mnie najmniejszego znaczenia. Muszę odpocząć, przemyśleć sobie wszystko bo zwariuje, o ile już nie zwariowałem 
-Cristiano!- słyszałem tylko krzyk Margo 
-Marcelo coś Ty mu zrobił??!-weszłam do domu wściekła jak osa
-Ja? Komu? Co? O co ci chodzi?
-O Cristiano! Dlaczego wyszedł stąd wściekły i nie chciał ze mną rozmawiać?
-A skąd ja mogę wiedzieć?
-Gadaj, albo stąd nie wyjdziesz!
-Przestań się drzeć dziecko obudziłaś
-Do kuchni już- wysyczałam po czym zbliżyłam się do kołyski i chwilkę bujałam malutką aż ponownie zasnęła
-O co ci babo chodzi?
-O czym gadaliście! Mów wszystko jak na spowiedzi 
-Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus mam na imię Marcelo jestem piłkarzem spowiadam się z ..
-Marcelo! pierdole ci zaraz! Coś gadał Crisowi
-No nie pamiętam, coś tam było że ma cie nie podrywać-piłkarz się zastanawiał- Że ma ci dać spokój bo masz męża i się kochacie no i tyle 
-Możesz się nie wtrącać w moje życie ? Dziękuję 
-Coś źle powiedziałem ? Przecież jesteście szczęśliwi 
-A o tym czy jestem szczęśliwa czy nie zadecyduje sama i jeśli będzie taka potrzeba to poinformuje o tym sama, okej?
-No dobra, w takim razie ja uciekam 
-Oo nie tak szybko kolego, wygoniłeś mi Crisa to teraz będziesz mi pomagał
-Że niby w czym?
-Pomożesz mi ugotować obiad, na początku pokroisz cebulę i obierzesz ziemniaki, a Ja pójdę się przebrać 
Po chwili przyszłam do kuchni i zastałam tam Marcelo z toną ręcznika papierowego 
-Yyyy Marcelo wszystko okej
-Nie -powiedział zapłakany piłkarz
-Czemu ryczysz jak baba?
-Bo kroiłem tą durną cebulę!
-A to Ja kazałam ci Ronaldo wyganiać? 
- Zaraz tu będzie 
-Zadzwoniłeś po niego?!
-No, przecież ktoś to musi pokroić 
Popatrzyłam na blat i załamałam się, piłkarz tylko obrał cebulę a o krojeniu to nawet nie ma co mówić 
-Ja cię zabiję kiedyś 
Po piętnastu minutach do mojej kuchni wleciał przestraszony piłkarz. Marcelo nawymyślał mu aby ten jak najszybciej przyjechał. Na szczęście napastnik był wyrozumiały i pomógł mi w obiedzie a jego kolega dostał kilka razy po rękach od napastnika. Godzinę później przyjechała Claris na moją prośbę i razem zjedliśmy obiad
________________________
Odcinek wymuszony :/ Brak weny. Nie wiem kiedy pojawi się coś nowego ale na pewno do końca tygodnia coś nabazgram  


wtorek, 9 grudnia 2014

Iskierka nadziei

Kiedy Pepe poszedł do domu zaczęłam rozmyślać nad moim i Crisa życiu. Rozwodzi się z żoną. Tylko czy aby na pewno do tego rozwodu dojdzie? Przecież wielokrotni mi powtarzał, że co by się nie stało, On nie zostawi Iriny, że kocha ją, a romans ze mną to tylko odskocznia od problemów i od życia wielkiej gwiazdy. Teraz chyba wszystko się zmieniło, dla Aimer chce zostawić żonę. No właśnie dla Aimer, a nie dla mnie. Nie powiedział mi nigdy, że mnie kocha i chce ze mną być, tylko, że chce się ze mną kochać. Zniszczyłam niewątpliwie życie kilku osobą. Jeśli Cris wyjawi prawdę światu teraz stracę męża, On żonę, ale Aimer będzie szczęśliwa, bo będzie miała prawdziwego ojca u boku, chyba. Przecież nie mam zamiaru wiązać się z Crisem więc będzie poszkodowana, bo ojca będzie widzieć tylko w weekendy, albo i jeszcze rzadziej, albo do czasu kiedy Crisowi znudzi się zabawa w dom. Natomiast jeśli Cris odpuści Aimer wychowa się w kochającej rodzinie, przecież Tomas ją kocha najmocniej na świecie. Tylko co wtedy z Cristiano ?? Przecież mu zależy na małej, Kepler dziś mi to wyjaśnił w bardzo delikatny sposób. Nazywając mnie kretynką, że nie chce dać mu szansy. Tylko jakiej do cholery szansy? Ja jestem mężatką. Kocham Tomasa i nie chcę aby odchodził ode mnie i malutkiej. Drrr Drrr Drrr
-Kto znowu do  mnie dzwoni? Ani chwili prywatności. _ Tak słucham?
-Dzień dobry czy rozmawiam z Panią Margo Miko?
-Tak przy telefonie
-Ja dzwonię z siedziby firmy BBC, Chciałem zapytać czy jest Pani w stanie zacząć pracę nad filmem od przyszłego miesiąca? Wiem, że niedawno Pani urodziła, ale film i tak ma już duże opóźnienie i dłużej czekać już nie możemy 
-Tak, jestem nawet wcześniej zacząć 
-Wcześniej to znaczy kiedy?
-W przyszłym tygodniu będę już do dyspozycji 
-W takim razie w ten weekend jeszcze ktoś się z Panią skontaktuję i poda wszystkie szczegóły 
-Dobrze, będę czekać 
-W takim razie do usłyszenia 
-Do usłyszenia
-Cholera zapomniałam na śmierć o tym filmie -,- Pitt będzie nie zadowolony jak zobaczy z kim ma grać u boku 
Wzięłam szybki prysznic, wykąpałam małą i poszłam do łóżka. Kiedy nakryłam się kołdrą wspomnienia znów wróciły. Ciągle mam w głowie obraz Ronaldo, który śpi tutaj, a potem idzie wziąć prysznic po czym schodzi na obiad. Czy tak może jeszcze kiedyś być....? z tym pytaniem zasnęłam.
Obudziłam się o 6 i z małą na rękach poszłam jej zrobić mleko.
Pół godziny później malutka zasypiała w kołysce, a ja szłam otworzyć drzwi.
-Cris? Co Ty tutaj robisz?
-Mogę wejść? Musimy pogadać 
-Jasne wchodź- Cristiano wyglądał okropnie, widać, że wczoraj popił- Napijesz się czegoś?
-Wody-powiedział po czym nachylił się nad malutką i głaskał ją po główce. Aimer przez chwilę mu się przypatrywała, aby po chwili odpłynąć w krainę snu.- Słodka jest
-No i strasznie grzeczna jak na tak malutkie dziecko. Myślałam, że będzie budzić się w nocy, a przesypia całą noc
-Po tatusiu. Ja też dawałem się rodzicom wyspać- nie wiedziałam co powiedzieć. Czy obrócić to w żart czy jak. chociaż trzeba przyznać Aimer jest strasznie do niego podobna. Los zrobił mi psikusa bo prosiłam aby była podobna do mnie, a tym czasem zarówno z wyglądu jak i z charakteru przypomina ojca nie wspominając o grupie krwi. Na szczęście Tomas też taką ma wiec jeszcze nic się nie wydało 
-Chciałeś pogadać, o co chodzi?
-Naprawdę się nie domyślasz? 
-Pewnie się domyślam, ale łudzę się, że moje przeczucia są pomyłką 
-Zapewne nie są. Jeśli tak bardzo kochasz swojego męża nie będę wam stawał na drodze - czy On właśnie powiedział, że nie będzie stawał na mojej i Tomasa drodze ?? 
-Co to oznacza? Nie będziesz robił problemów ?
-Nie, nie nadaje się na ojca. Nie chce niszczyć życia małej, za bardzo ją kocham
-Co Ty bredzisz? O czym Ty mówisz ?
-Aimer ma kochającą mamę i Tomasa, który jest jej ojcem. Ja zostanę przy tym co mi naprawdę wychodzi. Może Irina mi wybaczy, może nie. Moje życie od dawna jest bez sensu i wiem, że nie zmienię tego w ciągu kilku dni, a nie mam siły aby walczyć o swoje szczęście latami niszcząc życie innym. Nie chce widzieć jak kobieta którą kocham cierpi rozumiesz? Nie pozwolę aby nasz romans wyszedł na jaw i zniszczył Twoje małżeństwo
-A może Ja chcę aby ktoś zniszczył moje małżeństwo! Może chce aby ojciec mojego dziecka brał czynny udział w jego wychowaniu! Nie pomyślałeś o tym?! Czy spytałeś się mnie co ja do cholery sądzę o tej całej sytuacji?! - zaczęłam drzeć się jak wariatka. Jednak uczucie jakim darzę Crisa jest zbyt mocne aby ciągle je tłumić w sobie. Z płaczem wybiegłam do sypialni, a Cristiano chyba zaczął uspokajać małą, która się obudziła jak zaczęłam krzyczeć.
Po chwili do na łóżko walnął się Cris i mnie przytulił 
-Przepraszam- pocałował mnie w głowę, po czy mocno wtulił w ramiona
-Cris ja marzyłam całą ciążę abyś przyjechał i powiedział, że będziesz o nas walczył, że rozstaniesz się z Iriną, a kiedy tak się nie stało postawiłam wszystko na jedną kartę i postanowiłam, że zostanę z Tomasem. 
-Dlaczego mi tego wcześniej nie powiedziałaś ?
-Bo ciągle powtarzałeś, że dla Iriny zrobisz wszystko i nigdy się z nią nie rozstaniesz
-Kocham was wariatko i chce być z wami
-Powtórz to
-Chce być z wami
-Nie to 
-To że jesteś wariatką?
-Cristiano!
-Nie denerwuj się. Kocham cię i chcę być z Tobą 
-Ja Ciebie też kocham 
-Jednak moja strategia była trafna 
-O czym Ty mówisz? -zdziwiłam się co on znów bredzi. Zaraz pomyślę, że coś ćpał 
-Naprawdę uwierzyłaś, że pozwoliłbym Ci i malutkiej wszystko zataić? Że tak sam z siebie odsunął bym się od was?
-Zrobiłeś to podstępnie? Ty żmijo jedna- zaczęłam uderzać Crisa poduszkami, lecz ten chwycił mnie za nadgarstki i przygwoździł do materaca
-Tęskniłem za tobą- Cris zaczął mnie całować i zwolnił moje ręce z uścisku, momentalnie powędrowały na głowę piłkarza. Tak bardzo mi go brakowało.
_________________________
To nie koniec. Wkrótce wszystko się po raz kolejny pokomplikuje i Margo wróci do Ameryki, a Cris zostanie w Hiszpanii. Tylko nie wiem jeszcze z kim w końcu będzie czy z Tomasem czy z Cristiano, a może pojawi się ktoś 3????

niedziela, 30 listopada 2014

Wpadka

Byłam już centralnie obok sklepu kiedy podjechało czarne porsche. Z początku nic nie podejrzewałam, bo szyby były lekko przyciemnione, lecz kiedy kierowca otworzył drzwi od razu obróciłam się i chciałam aby mnie nie rozpoznał
-Stój! Margo stój!
-Szlak by go wziął
-Dlaczego przede mną uciekasz?
-Bo nie chcę cię widzieć! 
-Musimy porozmawiać 
-Nie mamy o czym.
-Chcesz rozmawiać w sądzie? Nie odpuszczę, nie teraz
-Cristiano daj spokój, Ja nie mam bladego pojęcia o czym Ty do mnie mówisz
-Chyba nasza córeczka się obudziła. Cześć maluszku - Cristiano pochylił się do malutkiej i poprawił jej czapeczkę, przejechał palcem po buźce naszej córeczki a ta zaczęła się śmieć.
-Czego Ty chcesz?
-Chce widywać się z Aimer 
-Nie mogę się na to zgodzić 
-Będziesz musiała. Rozwodzę się z Iriną dla was. Buduję dom i zrobię wszystko abyś pozwoliła mi na widywanie się z małą 
-Cristiano nie niszcz mi życia. Ja z Tomasem jestem teraz naprawdę szczęśliwa
-Ale moim kosztem. Przykro mi Margo, ale jak się nie dogadamy to będę zmuszony złożyć sprawę w sądzie. Kocham was i chcę być częścią waszego życia. Wiem, że Ty też kochasz mnie- Cristiano przybliżył się do mnie i objął w pasie- Wiem, że mnie kochasz, a najważniejszy dowód naszej miłości leży tutaj w wózku 
-Cristiano, ale Ona ma ojca. Tomas ją kocha i to jego nazwisko nosi 
-Nie obchodzi mnie to. Za kilka tygodni będzie to Aimer dos Santos Aveiro czy chcesz czy nie
-Co Ja ci zrobiłam, że chcesz mi zniszczyć życie?
-To Ty zniszczyłaś mi życie ukrywając prawdę, rozkochałaś mnie i zostawiłaś, a Ja siedziałem tygodniami i wariowałem 
-Cris, ale jeśli Tom się wszystkiego dowie zostawi mnie, a Ja....... ja go kocham- Cristiano odsunął się popatrzył ostatni raz na malutką i bez słowa odszedł do samochodu by po chwili odjechać z piskiem opon. 
Nie wiedziałam co teraz będzie. Czy Cristiano spełni swoje groźby? Czy odpuści ? Wróciłam do domu bez zakupów i zadzwoniłam do Marcelo, aby się nie gniewał, ale dziś nie ma mnie w domu i aby przyszli jutro. Usiadłam na kanapie i wpatrywałam się w ścianę gdzie kiedyś wisiał telewizor, po czym przejechałam wzrokiem na jadalnię gdzie kiedyś razem z Crisem jadłam obiad i tłumaczyłam mu że sama zrobiłam sałatkę, a nie kupiłam. Był wtedy bardzo zdziwiony. Wstałam i podeszłam do kołyski, w której bawiła się malutka.
-Co słoneczko? Dziś poznałaś swojego tatusia. Chyba bardzo cię kocha, że tak się stara dla Ciebie, bo dla mnie nie chciał się rozwieść z Iriną, a dla ciebie bez zastanowienia robi wszystko. Byłby cudownym ojcem, ale Ty już masz tatusia. - Pogłaskałam malutką i zaczęłam płakać, że oszukuję wszystkich wokół. Nagle zadzwonił dzwonek 
-O nie to pewnie Marcelo -,-  Trudno nie otwieram
-Margo otwieraj wiem, że jesteś! Mam film, chipsy i wino oraz wiem co cię gnębi 
Poszłam zobaczyć o kogo chodzi, bo głos Marcelo to to nie był na 100%. Otworzyłam drzwi i któż by inny 
-Co Ty tutaj robisz?
-Przyszedłem Cię pocieszyć
-Niby po czym?
-Był u mnie Cris i wszystko wiem 
-Papla zasrana 
-Nie, mówił mi tylko o dzisiejszym spotkaniu, a o tym, że On jest oj...- zamknęłam mu buzię ręką i wpuściłam do środka 
-Czy On umie trzymać język za zębami? 
-Mam komputer, film i wino tylko o kieliszkach zapomniałem 
-Mam jeszcze jakieś 
-No i widzisz jak pięknie
Przyniosłam kieliszki, a Kepler włączył komputer i załadował film 
-Co cię do mnie sprowadza?
-Przyszedłem cię udobruchać 
-No to życzę powodzenia, przekaż koledze, że nie ma czego u mnie szukać 
-A mi o to nie chodzi, chociaż nie czekaj, w sumie to dzięki niemu tu jestem 
-Ale mnie zaskoczyłeś 
-Wisisz mi nowy telewizor, kino domowe, dwa obrazki  z czego jeden jest malowany na zamówienie więc nie wiem czy uda ci się dostać taki sam, po za tym porysował mi drzwi i urwał klamkę do drzwi w kiblu, czekaj co on mi jeszcze zniszczył ?
-Pepe o czym ty gadasz? A raczej o kim ?
-Jak to o kim? O ojcu małej. Przyszedł do mnie naprany w trzy dupy i zaczął rozwalać wszystko co popadnie jedyne co uratowałem to moją lampkę przy telewizorze i uwierz mi, że jakbyś zobaczyła mnie w akcji jak rzucałem się na podłogę w celu ratowania mojego majątku to dostałbym nagrodę 
-Tak, od razu złotą piłkę 
-No nie ważne, ważne, że przez ciebie Ja muszę kupić nowy sprzęt i wymienić drzwi w domu 
-Tak przeze mnie bo to Ja ci to zniszczyłam 
-Nie Ty tylko Cristiano dzięki Tobie. On się stara jak cholera. Zostawił żonę aby tylko mieć kontakt z małą i Tobą a ty spławiasz go na drzewo 
-Moje dziecko ma ojca i na tym temat się urywa
-No przecież ktoś musiał zrobić ci młodą to logiczne przecież-,- taki głupi kochana nie jestem 
-Pepe wypieprzę cię zaraz
-A proszę bardzo. Jak mnie podniesiesz i dasz radę wynieść to luzik. Postoję przy oknie tylko obróć wtedy monitor okej?
-Ty sobie żartujesz, a Ja mówię poważnie !
-Kotku uspokój się, porozmawiaj z Crisem i wtedy daj mu konkretną odpowiedź, a nie teraz na pochopnie wszystko oceniasz
-Jak Ja cię zaraz ocenię to cię braknie 
-A pod jakim kątem będziesz mnie oceniać? Bo wiesz nie wiedziałem, że będzie tak grubo i się nie ogoliłem, ale chyba nie będzie Ci to przeszkadzać    
-Ty jesteś popierdolony 
-A jednak to prawda, że wystarczy wino, romantyczny film i każda laska jest twoja. A ja zawsze wyrywałem na fajny samochód 
-Wypad zboczeńcu z mojego domu!
-Dobra luzik, przecież żartuję. Cristiano by mi zrujnował resztę domu jakby się dowiedział co Ty mi proponujesz, a ja na to idę 
-PEPE!
-Dobra oglądaj film bo się już zaczyna ! Co za baba, jak Cris może tak na ciebie lecieć? 

sobota, 29 listopada 2014

To koniec

-Kochanie co się stało? Jesteś jakaś smutna
-Źle się czuję. Zostaniesz z małą, a Ja się na chwilę położę?-zapytałam męża, bo czułam, że za chwilę zemdleję 
-Jasne, chodź zaniosę cię do łóżka 
-Nie, sama dojdę, dziękuję - pogłaskałam męża po głowie i poszłam się położyć 
Kiedy przykryłam się kołdrą zastanawiałam się co będzie teraz, teraz kiedy Cristiano zna prawdę. Jakieś pół godziny temu zadzwonił do mnie i powiedział, że zna całą prawdę, z początku nie domyśliłam się o co chodzi, lecz kiedy powiedział, że będzie walczył o mnie i o naszą córeczkę domyśliłam się o czym mówi. Jakbym usłyszała te słowa przed narodzinami malutkiej zrobiłabym wszystko aby z nim być, lecz teraz kiedy między mną , a Tomasem wszystko się ułożyło nie chcę tego psuć. Muszę zobaczyć się z Crisem i poważnie porozmawiać. Przecież nie może mi niszczyć rodziny dlatego, że On tak chce. Ja też chciałam aby rozstał się z żoną to mi powiedział, że nie jest w stanie więc Ja teraz nie jestem w stanie oddać mu dziecka, przecież to chore! Ja nie zostawię mojej malutkiej Aimer pod opiekę tej ruskiej dziwce. Jak chce mieć dziecko to niech sobie zrobi wraz z żoną. Ona zapewne się ucieszyła z tej informacji, bo nie będzie musiała rodzić, a jej mąż w końcu da jej spokój. Po moim trupie ci ludzie zobaczą moje dziecko. To były moje ostatnie myśli, bo zasnęłam.Kiedy obudziłam się po południu postanowiłam porozmawiać z Tomasem 
-Kochanie mam takie pytanie
-O wstałaś już, jak lepiej się czujesz?
-Tak, świetnie. Czy mogłabym jechać na kilka dni do Madrytu? Chciałabym się zobaczyć z Marcelo i jego żoną, dogadać wszystko w kwestii chrzcin i dostałam propozycję bycia twarzą nowych perfum 
-Jak chcesz to oczywiście, a malutką weźmiesz ze sobą co nie?
-No właśnie wolałabym aby została z Tobą
-Kurdę, wiesz, że bardzo bym chciał ale nie dam rady. Jakbyście razem pojechały to Ja bym na tydzień wyleciał do Rosji w interesach 
-No mi właśnie zależałoby aby mała jeszcze nie podróżowała samolotami, nie wiem jak zniesie podróż i jak za klimatyzuje się w Hiszpanii 
-Pójdziemy jutro do lekarza i skonsultujemy to z nim. I tak musimy iść, bo zbliżają się wakacje i fajnie byłoby gdzieś polecieć razem, tak rodzinnie 
-No dobra- nie było mi to za bardzo na rękę, bo Cristiano może wpaść do Marcelo i wtedy nie wiem co zrobić. Przecież On już pewnie połowie Madrytu ogłosił, że jest ojcem. 
Kilka dni później stałam na lotnisku z milionami walizek, wózkiem, fotelikiem i innymi pierdołami 
-Od razy jak wylądujecie daj mi znać-powiedział Tomas i pocałował malutką w czółko 
-Dobrze. Ty również jak będziesz wsiadał na pokład daj znać 
-Nie ma sprawy, a właśnie kupiłem ci kilka gazet aby ci się nie nudziło w czasie lotu 
-Oj jak mała da popis to wcale nudzić mi się nie będzie 
-A przestań, kochanie być grzeczna dla mamusi - Tomas się uśmiechnął a malutka zaczęła wymachiwać rączkami, mój mąż wstał i pomógł mi z walizkami dostać się na odprawę. Godzinę później siedziałam wygodnie w fotelu, malutka zasnęła więc wyciągnęłam słuchawki i puściłam muzykę. Potem wyszperałam te gazety co kupił mi Tom i zamarłam kiedy w połowie czasopisma przeczytałam NEWSA 
"      Cristiano Ronaldo! 
Portugalski piłkarz kilka dni temu  pochwalił się w jednym z wywiadów, że jakiś czas temu został ojcem. Jednak do dnia dzisiejszego nie poinformował o szczegółach narodzin, lecz po kolejnym kroku jakim wykonał zawodnik realu madrid z łatwością można się domyślić, że nie planował tego dziecka z żoną i nie wynajęli do tego żadnej kobiety, gdyż piłkarz złożył wniosek o rozwód! Informacje potwierdził manager Cristiano. Powiedział również, że do wyjaśnienia całej sytuacji nie będzie tego komentować. Czyżby Ronaldo miał dość życia gwiazdy i postanowił stworzyć rodzinę z dala od świata medialnego? A może matką dziecka jest inna super gwiazda i nie chce robić puki co zamieszania ? Cały świat żyje informacją o narodzinach gwiazdy. Czekamy o jakiekolwiek informacje."
-Cholera jasne-krzyknęłam tak, że aż malutka otworzyła na chwilkę oczka, a jakaś babcia dziwnie się na mnie popatrzyła 
-Wszystko w porządku ?
-Tak, przepraszam.
Resztę lotu byłam zajęta malutką, która ciągle marudziła. 
Kiedy wysiadłam z samolotu od razu zauważyłam mojego przygłupa z loczkami na głowie. Jak mu zaczęłam machać to aż uszami klackał i biegł tak szybko jakby chciał uratować świat 
-Moje perełki!
-Uspokój się debilu jesteś w miejscu publicznym 
-Cześć, jestem wujek Marcelo, cześć kochana- Marcelo przywitał się ze mną i moją córeczką i pomógł mi z walizkami 
-Dzięki Marcelo za pomoc, bo sama nie dałabym rady 
-Nie  ma problemu, OoO
-Co jest 
-Idzie Irina z Crisem
-Irina? A Oni się nie rozstali?
-No właśnie tak i Cris kazał jej się wynieść z domu. Widzisz, że pomaga jej z walizkami
-Prawdziwy gentlemen nie ma co 
-Ma szacunek do kobiet czego chcesz? Ja też bym pomógł byłej żonie w potrzebie tym bardziej, że Ona tu nikogo nie ma 
-Możemy wyjść jakimś bocznym wyjściem? Nie chce aby Cris wiedział, że przyleciałam tutaj 
-Dlaczego? 
-Bo mam dość typa
-A Ty go aż tak dobrze znasz czy co, że tak oceniasz?
-Miałam z nim kilka sesji 
-Oo to naprawdę sporo czasu aby ocenić człowieka. On jest chyba jedynym człowiekiem na świecie, który jak kocha to całym sercem, nie patrzy na innych, nie szpanuje kasą tylko pomaga innym, nie traktuje nikogo z góry, a teraz to już w ogóle zachował się po mistrzowsku 
-O czym Ty mówisz?
-Nie wiem czy wiesz, ale Cris został ojcem i On najpierw chce ułożyć wszystko z Iriną, a potem dopiero wrócić do tej kobiety, nie wiele o niej wiem tylko tyle, że też ma męża, ale Cris powiedział, że będzie o nią walczyć, bo kocha ją już od dawna 
-Ciekawe czy mu się uda 
-Jasne, że tak. Przecież mają razem dziecko więc ona też go musi kochać 
-A co jeśli kocha męża, a dziecko z nim to była wpadka?
-Jakby go kochała to nie spotykałaby się tak długo z Crisem. Wszystko w porządku?
-Tak, zawieziesz mnie do domu?
-Jasne, sypialnie Ci zaraz przygotuję to będziesz mogła się położyć 
-Ale Ja chcę abyś zawiózł mnie do mojego domu 
-a to wyście go nie sprzedali?
-Nie, wynajęliśmy go ale od trzech tygodni stoi pusty 
-O popatrz, ale chcesz tak sama mieszkać?
-Jak sama? Aimer ze mną zamieszka przecież. Muszę trochę odpocząć, jutro możesz z żoną wpaść na obiad zrobię coś dobrego 
-Nie mów, że umiesz gotować :D
-Nauczyłam się, w końcu co to za matka, która nie potrafi gotować?
-Nie wiem, no to jesteśmy na miejscu.
Marcelo pomógł mi z bagażami i się grzecznie pożegnał, a Ja wzięłam zimny prysznic i pojechałam do sklepu wózkiem na małe zakupy  

niedziela, 23 listopada 2014

Rozwód

-To wyobraź sobie kochany mężu jest wezwanie do sądu 
-O popatrz, a w jakiej sprawie?
-Nie rób z siebie idioty większego niż jesteś!
-Dobra, no i co w związku z tym?
-Ty jesteś popierdolony! Chcesz się ze mną rozwieść i nic nie mówisz mi o tym, tylko dostaję pozew rozwodowy podczas spotkania z przyjaciółkami !
-Oo popatrz przyjaciółeczki były u nas, jak fajnie 
-Cristiano Ty jesteś chory czy jak? Przecież nasze małżeństwo jest idealne co Ty wyprawiasz? To jest jakiś żar czy jak? To nie jest zabawne
-To nie jest żaden żart. Mam po prostu dość zabawy w kochającego męża
-Słucham? Ja chyba śnię 
-To co słyszałaś! Mam dość znoszenia Twoich zachcianek czy też problemów wyssanych z palca. Kiedyś cię kochałem ale to się najwidoczniej wypaliło 
-Cris o czym Ty mówisz. Kochanie przecież całkiem niedawno planowaliśmy powiększenie rodziny pamiętasz?
-A pamiętasz, że chciałaś kupić te dziecko?
-Jestem modelką, ciąża zmusiłaby mnie do pożegnania się z modelingiem na zawsze 
-Tragedia na prawdę, przecież na to nie możesz sobie pozwolić, bo starcza ci pieniędzy z ledwością do 10
-Cris uspokójmy się i porozmawiajmy na spokojnie, to jeszcze wszystko da się odwołać 
-Ale Ja nic nie będę odwoływał
-13 Października masz stawić się na rozprawie i nie obchodzi mnie z czyjej winy będzie ten rozwód, może i być z mojej ale chce się od Ciebie uwolnić 
-Cris dam ci czas ochłoń, przemyśl wszystko co mi teraz powiedziałeś na spokojnie a sam dojdziesz do wniosku, że to są brednie.
-Nie kochana to nie są brednie, dom już jest wystawiony na sprzedaż więc radzę ci się pośpieszyć z pakowaniem 
-Jak to na sprzedaż? Czyś Ty oszalał?
-Irina ja od jutra muszę walczyć o moją rodzinę. O kobiety które kocham 
-No w końcu, cholera już się bałam, że to wszystko prawda, aleś mnie nabrał, ale ten fałszywy pozew Ci wyszedł 
-Ale Irina Ja nie mówiłem o Tobie. Mówiłem o innej kobiecie i naszej córeczce 
-Al.. al...ale jak to...jak to naszej córeczce? Co Ty do mnie mówisz?
-Od trzech tygodni jestem ojcem. Przepraszam cię Irina, ale nie mogę z tobą być 
-Nienawidzę cię! Nienawidzę- Irina wzięła szklankę i rzuciła w moim kierunku, na szczęście się odsunąłem i szkło rozsypało się na drobny mak na ścianie, a nie na mnie.- Zniszczyłeś mi całe życie!
-Ja ci zniszczyłem?! Ja ci do cholery zniszczyłem?!- nie wiem co we mnie wstąpiło, że zacząłem się drzeć jak wariat- Czy to Ja ciągle wyjeżdżałem na sesję na Wyspy Kanaryjskie czy Tajlandię?! Czy to Ja się puszczałem aby dostać sesję w jakimś takim brukowcu?! Ja to robiłem?! No pytam się do cholery czy to byłem Ja!
-To było zanim byliśmy małżeństwem!- Irina była cała zapłakana, widziałem, że nie wie co ma mówić, pewnie myślała, że nic o tym nie wiem 
-Co zdziwiona tak? Pewnie myślałaś, że znalazłaś debila, który będzie spełniał każdą twoją zachciankę co nie? Koniec! Słyszysz? Koniec z dobrym i cierpliwym Cristiano! Od dziś mam zamiar robić wszystko aby być szczęśliwym i nie ma miejsca w moim sercu dla ciebie, przepraszam. Jak się spakujesz zatrzaśnij drzwi, Ja dziś nie będę tu spał
-Jasne idź do swojej kochanki i zasranego bachora ! Wystarczyło, że jakaś lafirynda dała Ci dziecko i zostawiasz własną żonę 
-Nie Irina w chwili obecnej dzięki żonie nie mam nikogo i muszę zacząć walczyć o moją córkę, ale nie martw się dam sobie radę. Cześć
Wyszedłem z domu ale na szczęście Pepe mnie uratuje w końcu On  jako jedyny zna cała moją sytuację. Chwilę potem byłem pod domem przyjaciela 
-A ciebie co tu sprowadza?-zapytał Pepe z pełną buzią wpuszczając mnie do domu
-rozstałem się z Iriną
- Ale fajnie, ty to masz z nią życie. Co?!
-powiedziałem, że rozstałem się z Iriną
-Ty sobie jaja robisz?
-Nie, muszę odzyskać Margo
-No zrozumiałeś w końcu, czekaj, chwila. Od początku
-Rozstałem się z Margo aby być z Irina, znaczy się z Iriną aby być z Margo
-To ona rzuciła męża?
-Nie, ale zrobi to. Będzie ze mną bo Ona kocha mnie, a Ja kocham ją i w dodatku mamy razem dziecko. Przecież nie zabroni mi kontaktu z mała, a jaki normalny facet chce żyć w trójkącie ?
-Stary zastanów się jeszcze raz co chcesz zrobić.
-Okej,- Jak coś Ja sobie postanowię  to to realizuje.