sobota, 11 października 2014

Łamiesz zasady Aveiro

Cris nic nie odpisał więc uznałam, że dzisiejsze spotkanie nie wypali, jakie było moje zdziwienie, kiedy pod mój dom zajechało sportowe auto a z niego wyszedł mój kochanek. 
-Cris?-zapytałam otwierając drzwi. - Co Ty tutaj robisz?
-Przyjechałem do Ciebie, stęskniłem się
-A co żony nie masz? -zaśmiałam się i pocałowałam Portugalczyka 
-Żonę mam na co dzień 
-A mnie nie- powiedziałam i odsunęłam się od Crisa na dwa kroki 
-Co jest? -piłkarz nie dał mi za wygraną, przybliżył się do mnie i przytulił 
-Chyba najwyższa pora abyśmy skończyli ten cały cyrk
-Chcesz się rozstać ze mną?
-Czy Ty się słyszysz? Ja mam męża, Ty masz żonę. My nie tworzymy związku razem 
-Margo, nie mogę rozstać się z Iriną. Ona by tego nie przeżyła rozumiesz?
-Ja również nie mam zamiaru rozstawać się z Tomasem. On jest moim mężem i kocham go
-Kochasz go?-piłkarz odsunął się ode mnie i popatrzył groźnie- A Ja jestem tylko zabawką kiedy mąż wyjeżdża tak?
-Cristiano to nie tak. Ja po prostu boję się, że nasz romans wyjdzie na jaw 
-A myślisz, że Ja się nie boję? Wiesz jaki byłby cyrk?
-Najpiękniejsza kobieta świata i Najlepszy piłkarz świata mają romans. 
-No właśnie, a tego nie chcemy prawda?-zapytał Cris całując moje ucho i schodząc pocałunkami coraz niżej 
-Jesteś okropny-powiedziałam i chwytając głowę piłkarza zaczęłam go całować 
-Gdzie masz sypialnie ?-zapytał piłkarz między pocałunkami 
-Łamiesz zasady Aveiro 
-Jakie znowu zasady?
-Mięliśmy się nie spotykać w naszych domach pamiętasz?
-Pamiętam, ale nie mam ochoty nigdzie jechać, a po za tym pierwszy raz widzę cię w piżamce :D
-Jesteś głupi Ronaldo 
Piłkarz udał obrażonego, lecz wystarczyło wsadzić rękę pod jego koszulkę, a nasza gwiazdeczka od razu się rozpromieniła i zaczął współpracować. 
Kiedy po wszystkim Cristiano zasnął. Postanowiłam zrobić coś dobrego do jedzenia. Niech wie, że potrawie zrobić coś innego niż ładnie wyglądać.
Zrobiłam moją popisową sałatkę do tego rybka i obowiązkowo wino. Kiedy wszystko było gotowe, stół ładnie przyozdobiony postanowiłam obudzić królewicza. 
-Cristiano, skarbie chodź na obiad 
-Obiad? Jaki obiad ?
-Mam ci podać definicję obiadu ??
-Która godzina? Chyba mi się zaspało
-Jest kilka minut po trzynastej. Chodź zjesz coś i możesz jechać 
-No dobra, a mogę wcześniej skorzystać z prysznica?- piłkarz położył się na mnie i zaczął całować 
-Pierwsze drzwi na prawo :*
-Dobra, widzimy się na dole 
Po 10 minutach Portugalczyk zszedł na dół czysty i pachnący 
-Siadaj i jedź 
-Mmm ciekawie wygląda,-powiedział mężczyzna i zaczął jeść
Kiedy jego talerz był pusty zapytał - Musisz mi koniecznie powiedzieć gdzie zamówiłaś tę sałatkę, jest przepyszna 
-W mojej kuchni
-Co? Gdzie jest taka restauracja?
-Ty jesteś taki głupi czy tylko udajesz?
-Na prawdę nie wiem gdzie jest
-Ronaldo sama ją zrobiłam w mojej kuchni. Kupiłam sałatę, kukurydzę w sklepie na przeciwko, a resztę składników w mieście czekaj jak ten sklep się nazywał 
-Sama ją zrobiłaś? To Ty umiesz gotować :O
-Nie, umiem tylko dupę do aparatu wystawiać -,-
-Chyba muszę przemyśleć sprawę z rozwodem 
-Po jaką cholerę ?
-Bo umkniesz mi 
-Nie zapominaj że ja mam męża 
-Da się załatwić 
-Co masz na myśli
-Wystarczy, że nasz romans wyszedłby na światło dzienne i zarówno mój jak i twój pozew rozwodowy jest w sądzie 
-Wiesz, że to nie jest śmieszne? Dużo bym na tym straciła i Ty również 
-Może i bym coś stracił, ale zyskałbym Ciebie 
-A masz pewność, że bym cię nie zdradzała? W końcu obecnego męża zdradzam z Tobą, więc nie masz pewności, że nie znalazłabym sobie jakiegoś przystojnego pana kiedy Ciebie nie ma 
-Jeździłabyś ze mną na każdy mecz :)
-Już to widzę, 
W ten  nagle  zaczął dzwonić telefon chłopaka 
-To Irina, muszę odebrać 
-Nie ma sprawy 
-Tak słucham 
*Gdzie jesteś? Musimy poważnie porozmawiać 
-Będę w domu gdzieś tak do godziny, a co się stało?
*Musimy jeszcze zajechać po moją sukienkę pamiętasz?
-Tak pamiętam na galę 
*No i musimy porozmawiać jeszcze na jeden temat.
-Taki jak?
*Taki jak nasza rodzina. Ale wszystko wytłumaczę ci w domu 
-Dobrze, pa
-Co chciała?-zapytałam
-Chce porozmawiać ze mną na temat naszej rodziny 
-Jest w ciąży?
-Nie wiem, ale chyba nie. Nie raczej nie, bo Irina boi się rozstępów i wielkiego brzucha - kiedy Cris to powiedział zrobiło mi się strasznie przykro, otóż Ja z mężem marzymy o dziecku, niestety ale nie możemy go mieć 
-Głupia baba, Ja zawsze marzyłam o dużej rodzinie 
-Tak jak Ja. Dobra Ja uciekam. Zdzwonimy się jeszcze 
-Pa- Cristiano mnie pocałował, a Ja postanowiłam pojechać do mojej koleżanki Clarrise 
Po pół godzinnej jeździe byłam u przyjaciółki.
-Cześć, a Wy się gdzieś wybieracie?-zapytałam koleżanki, która właśnie wychodziła z synkiem z domu 
-Cześć, nie wiedziałam, że przyjdziesz kochana
-Tomas wyjechał i nie mam co robić. Siedzę w domu i nie mam co robić
-Nam z małym też się nudziło i postanowiliśmy, że pojedziemy na trening Marcelo 
-Trening? Chcecie patrzeć jak Marcelo pływa czy podnosi sztangi?-zapytałam dość głupkowato, gdyż nie wiedziałam czym zajmuje się jej mąż. Poznałyśmy się na jednym z pokazów mody i tak jakoś się zaprzyjaźniłyśmy 
-Dobra w takim razie Ja wam nie przeszkadzam 
-Ciociu jedź z nami!
-No właśnie, jedziesz z nami. Która godzina?
-15,40-odpowiedziałam dość zdziwiona 
-No to za dwadzieścia minut zaczyna Marcelo trening, a my jeszcze pojedziemy na szybką kawkę
-I lody!- krzyknął mały 
-No okej, Ciocia Margo stawia kawę i duże lody dla małego przystojniaka!! -krzyknęłam i poszłyśmy do mojego samochodu 
O 16,20 podjechałyśmy pod stadion i nadal nie wiedziałam co Ja tutaj robię. Żona Marcelo pokazała jakiś bilet czy coś i weszłyśmy na boisko. Usiadłyśmy i zobaczyłam ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz