sobota, 29 listopada 2014

To koniec

-Kochanie co się stało? Jesteś jakaś smutna
-Źle się czuję. Zostaniesz z małą, a Ja się na chwilę położę?-zapytałam męża, bo czułam, że za chwilę zemdleję 
-Jasne, chodź zaniosę cię do łóżka 
-Nie, sama dojdę, dziękuję - pogłaskałam męża po głowie i poszłam się położyć 
Kiedy przykryłam się kołdrą zastanawiałam się co będzie teraz, teraz kiedy Cristiano zna prawdę. Jakieś pół godziny temu zadzwonił do mnie i powiedział, że zna całą prawdę, z początku nie domyśliłam się o co chodzi, lecz kiedy powiedział, że będzie walczył o mnie i o naszą córeczkę domyśliłam się o czym mówi. Jakbym usłyszała te słowa przed narodzinami malutkiej zrobiłabym wszystko aby z nim być, lecz teraz kiedy między mną , a Tomasem wszystko się ułożyło nie chcę tego psuć. Muszę zobaczyć się z Crisem i poważnie porozmawiać. Przecież nie może mi niszczyć rodziny dlatego, że On tak chce. Ja też chciałam aby rozstał się z żoną to mi powiedział, że nie jest w stanie więc Ja teraz nie jestem w stanie oddać mu dziecka, przecież to chore! Ja nie zostawię mojej malutkiej Aimer pod opiekę tej ruskiej dziwce. Jak chce mieć dziecko to niech sobie zrobi wraz z żoną. Ona zapewne się ucieszyła z tej informacji, bo nie będzie musiała rodzić, a jej mąż w końcu da jej spokój. Po moim trupie ci ludzie zobaczą moje dziecko. To były moje ostatnie myśli, bo zasnęłam.Kiedy obudziłam się po południu postanowiłam porozmawiać z Tomasem 
-Kochanie mam takie pytanie
-O wstałaś już, jak lepiej się czujesz?
-Tak, świetnie. Czy mogłabym jechać na kilka dni do Madrytu? Chciałabym się zobaczyć z Marcelo i jego żoną, dogadać wszystko w kwestii chrzcin i dostałam propozycję bycia twarzą nowych perfum 
-Jak chcesz to oczywiście, a malutką weźmiesz ze sobą co nie?
-No właśnie wolałabym aby została z Tobą
-Kurdę, wiesz, że bardzo bym chciał ale nie dam rady. Jakbyście razem pojechały to Ja bym na tydzień wyleciał do Rosji w interesach 
-No mi właśnie zależałoby aby mała jeszcze nie podróżowała samolotami, nie wiem jak zniesie podróż i jak za klimatyzuje się w Hiszpanii 
-Pójdziemy jutro do lekarza i skonsultujemy to z nim. I tak musimy iść, bo zbliżają się wakacje i fajnie byłoby gdzieś polecieć razem, tak rodzinnie 
-No dobra- nie było mi to za bardzo na rękę, bo Cristiano może wpaść do Marcelo i wtedy nie wiem co zrobić. Przecież On już pewnie połowie Madrytu ogłosił, że jest ojcem. 
Kilka dni później stałam na lotnisku z milionami walizek, wózkiem, fotelikiem i innymi pierdołami 
-Od razy jak wylądujecie daj mi znać-powiedział Tomas i pocałował malutką w czółko 
-Dobrze. Ty również jak będziesz wsiadał na pokład daj znać 
-Nie ma sprawy, a właśnie kupiłem ci kilka gazet aby ci się nie nudziło w czasie lotu 
-Oj jak mała da popis to wcale nudzić mi się nie będzie 
-A przestań, kochanie być grzeczna dla mamusi - Tomas się uśmiechnął a malutka zaczęła wymachiwać rączkami, mój mąż wstał i pomógł mi z walizkami dostać się na odprawę. Godzinę później siedziałam wygodnie w fotelu, malutka zasnęła więc wyciągnęłam słuchawki i puściłam muzykę. Potem wyszperałam te gazety co kupił mi Tom i zamarłam kiedy w połowie czasopisma przeczytałam NEWSA 
"      Cristiano Ronaldo! 
Portugalski piłkarz kilka dni temu  pochwalił się w jednym z wywiadów, że jakiś czas temu został ojcem. Jednak do dnia dzisiejszego nie poinformował o szczegółach narodzin, lecz po kolejnym kroku jakim wykonał zawodnik realu madrid z łatwością można się domyślić, że nie planował tego dziecka z żoną i nie wynajęli do tego żadnej kobiety, gdyż piłkarz złożył wniosek o rozwód! Informacje potwierdził manager Cristiano. Powiedział również, że do wyjaśnienia całej sytuacji nie będzie tego komentować. Czyżby Ronaldo miał dość życia gwiazdy i postanowił stworzyć rodzinę z dala od świata medialnego? A może matką dziecka jest inna super gwiazda i nie chce robić puki co zamieszania ? Cały świat żyje informacją o narodzinach gwiazdy. Czekamy o jakiekolwiek informacje."
-Cholera jasne-krzyknęłam tak, że aż malutka otworzyła na chwilkę oczka, a jakaś babcia dziwnie się na mnie popatrzyła 
-Wszystko w porządku ?
-Tak, przepraszam.
Resztę lotu byłam zajęta malutką, która ciągle marudziła. 
Kiedy wysiadłam z samolotu od razu zauważyłam mojego przygłupa z loczkami na głowie. Jak mu zaczęłam machać to aż uszami klackał i biegł tak szybko jakby chciał uratować świat 
-Moje perełki!
-Uspokój się debilu jesteś w miejscu publicznym 
-Cześć, jestem wujek Marcelo, cześć kochana- Marcelo przywitał się ze mną i moją córeczką i pomógł mi z walizkami 
-Dzięki Marcelo za pomoc, bo sama nie dałabym rady 
-Nie  ma problemu, OoO
-Co jest 
-Idzie Irina z Crisem
-Irina? A Oni się nie rozstali?
-No właśnie tak i Cris kazał jej się wynieść z domu. Widzisz, że pomaga jej z walizkami
-Prawdziwy gentlemen nie ma co 
-Ma szacunek do kobiet czego chcesz? Ja też bym pomógł byłej żonie w potrzebie tym bardziej, że Ona tu nikogo nie ma 
-Możemy wyjść jakimś bocznym wyjściem? Nie chce aby Cris wiedział, że przyleciałam tutaj 
-Dlaczego? 
-Bo mam dość typa
-A Ty go aż tak dobrze znasz czy co, że tak oceniasz?
-Miałam z nim kilka sesji 
-Oo to naprawdę sporo czasu aby ocenić człowieka. On jest chyba jedynym człowiekiem na świecie, który jak kocha to całym sercem, nie patrzy na innych, nie szpanuje kasą tylko pomaga innym, nie traktuje nikogo z góry, a teraz to już w ogóle zachował się po mistrzowsku 
-O czym Ty mówisz?
-Nie wiem czy wiesz, ale Cris został ojcem i On najpierw chce ułożyć wszystko z Iriną, a potem dopiero wrócić do tej kobiety, nie wiele o niej wiem tylko tyle, że też ma męża, ale Cris powiedział, że będzie o nią walczyć, bo kocha ją już od dawna 
-Ciekawe czy mu się uda 
-Jasne, że tak. Przecież mają razem dziecko więc ona też go musi kochać 
-A co jeśli kocha męża, a dziecko z nim to była wpadka?
-Jakby go kochała to nie spotykałaby się tak długo z Crisem. Wszystko w porządku?
-Tak, zawieziesz mnie do domu?
-Jasne, sypialnie Ci zaraz przygotuję to będziesz mogła się położyć 
-Ale Ja chcę abyś zawiózł mnie do mojego domu 
-a to wyście go nie sprzedali?
-Nie, wynajęliśmy go ale od trzech tygodni stoi pusty 
-O popatrz, ale chcesz tak sama mieszkać?
-Jak sama? Aimer ze mną zamieszka przecież. Muszę trochę odpocząć, jutro możesz z żoną wpaść na obiad zrobię coś dobrego 
-Nie mów, że umiesz gotować :D
-Nauczyłam się, w końcu co to za matka, która nie potrafi gotować?
-Nie wiem, no to jesteśmy na miejscu.
Marcelo pomógł mi z bagażami i się grzecznie pożegnał, a Ja wzięłam zimny prysznic i pojechałam do sklepu wózkiem na małe zakupy  

1 komentarz: