środa, 1 kwietnia 2015

A miało być tak pięknie

Kilka tygodni temu wróciłam do Stanów, byłam zmuszona wrócić na plan filmowy. Z Tomasem niby wszystko okej, ale czuję w środku taką pustkę i głęboki żal. Gdybym mu powiedziała prawdę zapewne dziś byłabym szczęśliwa u boku portugalskiego piłkarza. 
-Margo jesteś w stanie być dziś szybciej w domu ?
-No raczej nie, a co się stało ?
-Muszę wyjechać na kilka dni i po południu mam samolot, nie będę mógł się zając malutką 
-To ja wezmę Aimer z sobą dziś 
-No chyba, że tak :)
-To Ja idę się zbierać, Pa
-Nie pożegnasz się ze mną nawet?
-Przepraszam, ostatnio chodzę trochę roztargniona 
-Właśnie zauważyłem
-Jestem zmęczona, praca na planie wcale nie jest taka łatwa jak się każdemu wydaje
-To rzuć to w cholerę! 
-Chyba sobie żartujesz. To moja praca, Ciebie też nie ma często w domu, więc co? Mam zamknąć się w 4 ścianach i nigdzie nie wychodzić?
-Wiesz, myślałem, że jak urodzi się mała to w końcu będziemy szczęśliwą rodziną, ale jak widzę, wciąż się mijamy. Tylko, że to już nie moja wina
-A może tylko moja?
-Margo do cholery, kiedy my ostatni raz gdzieś wyszliśmy? Razem oczywiście?
-Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Idę ubrać małą i jadę do pracy
-Najlepiej uciekać od uciążliwych tematów! 
-DAJ MI SPOKÓJ!
-Chcesz abym dał ci spokój? Nie ma sprawy. Mogę się wyprowadzić nawet dziś, chcesz tego?
-Pomóc ci się spakować, czy dasz sobie radę sam?
-Nie poznaję cię kobieto- To były ostatnie słowa jakie wypowiedział Tomas po czym poszedł do garderoby. Spakował kilka garniturów i ciuchy po czym wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Ja ubrałam malutką i pojechałam na plan filmowy. Film ma trafić w przyszłym roku do kin więc mamy dużo pracy. Dzięki mnie, gdyby nie moja ciąża zapewne film byłby już prawie gotowy, a tak musimy się sprężać. 
-Tak słucham?
-Cześć tu Cris, co słychać? Jak malutka?
-Cześć, malutka wspaniale, a u mnie gorzej
-Co się dzieję?
-Chyba rozstałam się z mężem - Po tych słowach na ustach Portugalczyka wystąpił ogromny uśmiech :) 
-Jak to chyba?
-Kazałam mu się spakować i się spakował
-Czyli jesteś z małą sama?
-No tak, a co ?
-W takim razie ja się pakuję i przylecę do mojej córeczki jeszcze dziś w nocy, 
-Jak chcesz
-Słucham? haha-zaśmiał się piłkarz- Myślałem, że powiesz coś w stylu " Odwala ci", " Masz tu nie przyjeżdżać" albo coś w tym stylu
-Najwidoczniej dzień dobroci dla zwierząt wypada właśnie dziś
-Czyli mam ci kupić karmę dla szynszyla czy wolisz pokarm dla rybek? W jakich smakołykach gustujesz?
-Ronaldo będziesz spał na dworze na wycieraczce
-A tam, pójdę do pierwszej lepszej sąsiadki i pewnie któraś mnie przenocuje.
-Czekamy na ciebie pa
-Mmmm jak to pięknie brzmi. Aż tyle czułości od takiej małej flądry?
-Nie dla psa kiełbasa! Jak nie to nie. Możesz sobie hotel zarezerwować i jutro rano po wcześniejszym uprzedzeniu możesz nas odwiedzić 
-Dobra już, cofam to co powiedziałem, do zobaczenia kochanie 
-Te Ronaldo nie rozpędzaj się
-Cześć
-Cześć,
Po odłożeniu telefonu uśmiech wrócił na moją twarz
-Słyszałaś córeczko? Tatuś dziś cię odwiedzi :) Chyba czas zakończyć ten cały cyrk. Prawda :)
Na planie wszyscy byli szczęśliwi, że przyjechałam z malutką, Aimer grzecznie bawiła się z opiekunką, a ja z bananem na twarzy wykonywałam swoją pracę, byłam szczęśliwa, że Cristiano w końcu nas odwiedzi, po cichu liczę, że wszystko się ułoży. 
-Margo, co Ty taka szczęśliwa dziś jesteś?-zapytał mnie Johnny
-A dlaczego mam być smutna? Mam zdrową córeczkę, kochającego faceta(celowo nie powiedziałam, męża, bo miałam na myśli kogoś innego, chodź nie jestem pewna w 100% czy to odwzajemniona miłość czy tylko pragnienie spędzania czasu z córką) wspaniałą pracę, za oknem jest piękna pogoda, nie warto smucić się, bo życie jest zbyt krótkie na takie porażki 
-Potrzebny lekarz! Margo uderzyła się w głowę!-krzyknął aktor, a ja zaczęłam się śmiać 
-Co się stało? -podszedł do nas ratownik medyczny
-Nic haha po prostu Johnny stwierdził, że coś mi jest, bo po powiedziałam mu, że nie mam powodów aby się smucić 
-Ona jest psychicznie chora, mówię wam, ja z nią nie pracuję, bo się jeszcze zarażę!
-Wracamy na plan, koniec przerwy!- krzyknął reżyser i razem z moim fikcyjnym narzeczonym wróciliśmy pod rękę na plan
Po pracy razem z córką postanowiłyśmy, że zrobimy wyjątkowe śniadanie dla jej tatusia, tak naprawdę to sama to wymyśliłam, ale Aimer się uśmiechnęła więc stwierdziłam, że podoba się jej mój pomysł. Cristiano zapewne przyleci późną nocą, albo wczesnym porankiem więc mam dużo czasu aby coś wyczarować, tylko najpierw muszę uzupełnić lodówkę.
-Tak słucham?-odpowiedziałam radośnie nie spojrzawszy kto dzwoni
-Oo widzę, że ci już przeszło- odpowiedział Tomas
-Aa to Ty, a co miało mi przejść?- mój humor spadł do poziomu ujemnego 
-Chyba nie ucieszyłaś się z mojego telefonu?
-Nie popatrzyłam na wyświetlacz, coś się stało, że dzwonisz?
-Yyyy...tak....znaczy nie....znaczy chciałem zapytać jak malutka, grzeczna?
-Tomas jak wrócisz musimy porozmawiać, ale nie w domu, na neutralnym gruncie. 
-Margo co jest?
-Kiedy wracasz?
-Za trzy, cztery dni
-Spróbuję się do tego czasu wyprowadzić z domu,
-Margo o czym Ty do cholery mówisz? Co się stało??
-To co pomiędzy nami było już dawno się wypaliło, 
-Słucham? Jeszcze kilka dni temu było wszystko okej, co się stało? Co ci takiego zrobiłem do cholery?
-Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży w naszym życiu zaczęło się wszystko komplikować, a ja nie byłam w stanie tego odplątać, teraz jest najwyższy czas aby wszystko sobie wyjaśnić, wrócisz to pogadamy, ja muszę kończyć cześć- nie czekałam, aż Tomas odpowie tylko wyłączyłam telefon.
Wróciłam do domu i zaczęłam przygotowywać kartony i walizki, gdyż muszę wynieść się z tego domu jak najszybciej. Co prawda kupiliśmy go jako małżeństwo, lecz pieniądze wyłożył tylko i wyłącznie Tomas. 
Wykąpałam małą i położyłam spać, a sama sięgnęłam na półkę z albumami. Pierwszy, który wzięłam przypomniał mi licealne czasy, kiedy nie byłam wcale taka ładna, później studia, których nie ukończyłam i ślub z Tomasem. Piękne chwilę mojego życia, a teraz czas na te najpiękniejsze :) 
-Chce być szczęśliwa i zrobię wszystko aby nam się udało :)- powiedziałam odkładając album...
__________________________
Wróciłam i jutro dodaję nowy rozdział. Komputer może i starszy ale bardziej ogarnięty niż te nowe .... do zobaczenia :* i przepraszam, że tak długo to trwało 

2 komentarze:

  1. Rozdział wspaniały! Mam nadzieję, że teraz rozdziały będą dodawane częściej, bo sie stęskiniłam! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już piszę, miał być wcześniej, ale wena mnie opuściła i przez dwie godziny napisałam tylko 8 linijek -,- dziś mam trochę spokoju więc nie rozpisuję się tu tylko wracam do rozdziału ;)

      Usuń